Z niespotykanym zapałem Piechociński bronił w sejmie Ewy Kopacz i współtworzonego przez PSL rządu. Stojąc na sejmowej mównicy, perorował podniesionym głosem i mocno przy tym gestykulował.
Po kilku minutach wystąpienia posłowie Prawa i Sprawiedliwości zaczęli zwracać uwagę wicepremierowi, żeby troszkę stonował wypowiedzi i mówił z mniejszym zaangażowaniem emocjonalnym.
– Nie zakrzyczycie państwo siły głosu polskiego ministra gospodarki – odparował Piechociński i kontynuował wystąpienie.
W pewnym momencie zagalopował się tak w zachwalaniu rządu, że zaliczył wpadkę.
– Dlatego mówię z całą mocą, tej polityce, którą nakreśliła w expose pani premier Don…, pani premier Tu…, Kopacz – zaciął się Piechociński i uśmiechając się przerwał na moment przemówienie.
Po jego przejęzyczeniu na sali sejmowej rozległy się śmiechy. Kiedy jednak kamera najechała na Ewę Kopacz, ta miała minę wyraźnie zakłopotaną.