Wczoraj Złotoryjski Sąd Rejonowy oczyścił blogera znanego jako "Matka Kurka" z większości zarzutów stawianych mu przez Jerzego Owsiaka. Sąd uznał jedynie, że bloger, pisząc o Owsiaku „hiena cmentarna”, obraził go.
Sąd uznał, że bloger nie zniesławił swoimi artykułami Fundacji WOŚP, a materiały oparte były o możliwie jak najrzetelniej zebrane materiały. Odniósł się również do faktu, że Fundacja nie przekazała zarówno blogerowi, jak i sądowi, na jego wyraźną prośbę zestawień finansowych w formie elektronicznej.
Na emocjonalną reakcję Owsiaka nie trzeba bylo długo czekać. Lider Wielkiej Orkiestry skomentował wyrok sądu na swoim wideoblogu. Poskarżył się przy tym na to, że postanowienie sędziego przyczyni się do większej... wolności słowa.
"Po raz kolejny usłyszeliśmy to wszystko, co bloger napisał na swoim blogu, co nas totalnie obraża i cały czas nas obraża, i w żaden sposób ja się nie czuję przekonany, że można go było uniewinnić. Wydaje mi się, odniosłem wrażenie, że po tym wyroku swoboda na blogach jest słodka, jest po prostu wręcz nieprawdopodobna. A więc możemy używać wszelkiego rodzaju słów, cały czas przyjmując, że jest to tylko i wyłącznie nasza ocena" - stwierdził Owsiak.
Szef WOŚP dodał: "Ja przypominam, że bloger wystąpił przeciwko nam ze swoimi ocenami, dla nas bardzo krzywdzącymi, i tylko i wyłącznie opierał je na swoich domniemaniach, na tym, co chciał przeczytać w naszym bilansie".
To nie pierwsza nerwowa reakcja Owsiaka na niewygodne dla niego pytania lub decyzje. W styczniu 2014 r. na konferencji prasowej zaczął on skakać po stole i krzyczeć: "Gdzie jest słoik z pieniędzmi, które chowam? Gdzie jest ten słoik?" Wszystko przez pytania dziennikarzy o zarzuty dotyczące rozliczania działalności Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Kilka dni później Owsiak zaprezentował na swoim wideoblogu "parodię" TV Republika. Zaprezentował się w niej jako prowadzący „Tęczowej telewizji Pe.publika”. Założyciel WOŚP zakończył swoją błazenadę, udając... rżącego konia.
