Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rosja gotowa do wielkiej wojny. „Spirala militaryzacji osiągnęła punkt krytyczny, nie ma odwrotu”

Potężne manewry rosyjskiej armii, działania wojsk Federacji na Ukrainie, zwiększenie wydatków na zbrojenia, postępująca militaryzacją państwa – to wszystko może świadczyć, że Moskwa jest gotow

Autor:

Potężne manewry rosyjskiej armii, działania wojsk Federacji na Ukrainie, zwiększenie wydatków na zbrojenia, postępująca militaryzacją państwa – to wszystko może świadczyć, że Moskwa jest gotowa do rozpętania wojny na wielką skalę. Tak uważa podległy rządowi Ośrodek Studiów Wschodnich.

Obecnie za coraz bardziej zasadne należy uznać pytanie, czy rozkręcona przez Kreml spirala militaryzacji osiągnęła już punkt, od którego nie ma odwrotu. Jedynym wyjściem w takiej sytuacji byłoby w najlepszym przypadku osiągnięcie – za pomocą permanentnej demonstracji i (tak jak dotychczas) ograniczonego użycia siły – spektakularnego sukcesu na miarę zwasalizowania przez Rosję całej Ukrainy, w najgorszym zaś rozpętanie przez Moskwę wojny na zdecydowanie większą skalę niż działania obserwowane w 2008 roku w Gruzji i obecnie na Ukrainie” – analizuje Andrzej Wilk z OSW.

Autor opracowania zwraca uwagę, że 19 września w Rosji rozpoczęły się strategiczne ćwiczenia wojskowe „Wschód-2014”. Są to tak duże manewry, że można je postawić w jednym szeregu z największymi ćwiczeniami armii sowieckiej.

Równocześnie w europejskiej części Rosji oraz Arktyce mają miejsce inne duże przedsięwzięcia Sił Zbrojnych FR, kontynuowane jest zaangażowanie ich w konflikt na Ukrainie. Łącznie bierze w nich udział ponad 200 tys. żołnierzy oraz kilka tysięcy wozów bojowych, kilkaset samolotów i śmigłowców i około setki okrętów” – wylicza Wilk.

Dodaje też, że aktywności armii rosyjskiej towarzyszy zwiększenie wydatków na cele wojskowe, które stają się niekwestionowanym priorytetem polityki finansowej Rosji. W 2015 roku mają one osiągnąć wartość 4,0 proc PKB (wobec 3,5 proc. PKB w 2014), zwiększając się realnie o ponad 10 proc. (do poziomu co najmniej 84 mld USD).

Co więcej, wzrostowi aktywności armii rosyjskiej i wydatków na cele wojskowe towarzyszy coraz intensywniejsza i trafiająca w społeczne oczekiwania kampania informacyjna głosząca, iż Rosja musi się bronić przed agresją Zachodu.

Biorąc (...) pod uwagę długotrwałość i skalę zaangażowania sił i środków, którego coraz bardziej widocznym efektem jest postępująca militaryzacja państwa, konsekwencje obserwowanych przygotowań do wojny mogą być daleko poważniejsze” – zauważa Wilk.

Ogromne wydatki na cele wojskowe nakazują postawić pytanie o faktyczny stan rosyjskich finansów. „Działania militarne przeciwko Ukrainie, kosztowne permanentne ćwiczenia, zwłaszcza na tak dużą skalę, dalszy wzrost wydatków na coraz intensywniejszą modernizację techniczną Sił Zbrojnych FR, a także nienagłaśniane informacje nt. realizacji budżetu podważają przedstawiane przez samych Rosjan informacje o dramatycznie pogarszającej się kondycji finansowej FR” – pisze Wilk.

Według niego, za coraz bardziej uprawnioną „należy uznać tezę, że rozkręcona w Rosji w ostatnich latach spirala militaryzacji osiągnęła już punkt krytyczny, od którego nie ma odwrotu, bądź się do takiego punktu zbliża, a rządząca w Moskwie ekipa stała się w dużej mierze zakładniczką własnej polityki”.

W aktualnej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Rosji wzrost aktywności armii rosyjskiej oraz wydatków na cele wojskowe będzie niezwykle trudny do zahamowania bez osiągnięcia spektakularnego sukcesu, którego najprostszym i najbezpieczniejszym (najmniej krwawym) wariantem może okazać się wasalizacja przez Rosję całej Ukrainy. Konsekwencją obserwowanych obecnie działań, stanowiących jak najbardziej wymierne przygotowanie Rosji do prowadzenia konfliktu zbrojnego na zdecydowanie większą skalę niż operacja w Gruzji w sierpniu 2008 roku i – począwszy od lutego br. – zaangażowanie militarne przeciwko Ukrainie, może być jednak faktyczne rozpoczęcie przez Moskwę regularnej wojny. Kwestią otwartą – uzależnioną od rozwoju sytuacji w Rosji, przede wszystkim jednak od determinacji Zachodu (NATO, UE) w kwestii powstrzymania agresywnych działań FR – pozostaje kierunek rosyjskiego uderzenia, którym docelowo bądź w dalszej perspektywie nie musi być Ukraina” – konkluduje Wilk.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,osw.waw.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska