„Mieszkańcy Krymu wspierają prawo Szkotów po to, aby mogli oni sami decydować o swoim losie, ustawiać priorytety gospodarczego i społecznego rozwoju kraju, prowadzić własną politykę zagraniczną, być niezależnym podmiotem na mapie świata” – napisali w oświadczeniu przed przeprowadzeniem referendum na Krymie przedstawicieli rosyjskich władz okupacyjnych na Krymie.
– Ludzie mają prawo samodzielnie wybierać swój styl życia i swoją państwowość, tak samo jak zrobili to w swoim czasie mieszkańcy Krymu – wtórował Siergiej Aksionow, wyznaczony przez prezydenta Władimira Putina na stanowisko szefa władz okupacyjnych na ukraińskim półwyspie. – Jeżeli oni wybiorą dla siebie niezależną drogę rozwoju, to to jest zupełnie normalne. Krym rozumie i wspiera na duchu Szkotów. Ciekaw jestem, jak będą zachowywali się zachodni politycy, jeżeli Szkoci wypowiedzą się za odłączeniem od Wielkiej Brytanii? Chciałbym zobaczyć, jak będzie realizowana polityka podwójnych standardów Unii Europejskiej w stosunku do swoich obywateli. Na co nie pozwolono mieszkańcom Krymu, pozwala się Szkotom – mówił.
Po ogłoszeniu o pozostaniu Edynburga w unii z Londynem, odezwali się rosyjscy terroryści okupujący z kolei wschód Ukrainy. – Nie wykluczam, że władze Wielkiej Brytanii sfałszowały wyniki tego referendum, bowiem różnica między tymi, którzy głosowali za niepodległością i przeciwko niej, była mała. Czyli kilka procentów mogli dorysować, aby zachować jedność Wielkiej Brytanii – sugerował przedstawiciel Donieckiej Republiki Ludowej Mirosław Rudenko w rozmowie z agencją Interfax.
Tymczasem resort spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii przygotowało porównanie, które wskazuje na ogromne różnicy między plebiscytem w Szkocji a głosowanie za odłączaniem Krymu od Ukrainy, które odbyło się 16 marca. Tłumaczenie dokumentu zostało opublikowane w weekendowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.
