Do strefy działań wojennych zostaną przekazane samochody terenowe, które zostały zakupione z zebranych pieniędzy. Posłużą one do transportu rannych i zaopatrzenia. To używane, sprawne maszyny – przekonują organizatorzy.
Na liście środków trwałych są m.in. specjalistyczne opatrunki Celox, koce termiczne, opaski uciskowe, komplety bielizny, kilkaset bluz termicznych, pałatki wojskowe, 600 dresów oraz mnóstwo lekarstw znieczulających i środków czystości. Do polskich dzieci ze Lwowa trafią także dwie palety ze specjalnie sprofilowaną zawartością – książki, słodycze, gry, sprzęt sportowy. Do starszych i chorych trafią leki.
Udało się zebrać aż 115 tys. zł. Już teraz wiadomo, że nie jest to ostatnia wyprawa z pomocą. Pierwsza część konwoju „Pokolenia” dotarła już na Ukrainę. To partia ocieplanych kaloszy i komputery. Wśród ofiarodawców są czytelnicy „Gazety Polskiej” oraz innych mediów Strefy Wolnego Słowa, a także widzowie telewizji Republika.
– Pomoc Ukrainie to także pomoc Polsce. Póki Ukraińcy walczą o niepodległość i wolność dla swojego kraju, trzeba im pomagać – mówi Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Codziennej”. – Wysyłając ten konwój, pokazujemy im, że nie są sami. To doświadczenie historyczne. Z jednej strony pozwala w jakiejś części powrócić do więzi z czasów I Rzeczypospolitej – dodaje. – Dziś Ukraina broni Europy przed imperializmem, broni także i nas – przypomina.
O tym, jak trudna jest sytuacja żołnierzy na Wschodzie, zaświadcza Jerzy Wójcicki z Winnicy na Ukrainie, redaktor naczelny „Słowa Polskiego” i prezes Stowarzyszenia Polonijnego „Kresowiacy”. – Mój brat Jarosław razem ze swoim oddziałem Służby Granicznej wyjeżdża na wschód. Chciałem kupić dla niego opatrunek medyczny Celox, ale dowiedziałem się, że nie jest to prosta sprawa. Ukraińscy żołnierze, broniący zachodniej Europy przed Putinem mają na „uzbrojeniu” apteczki z 1965 r. – mówi „Codziennej”. – Ukraińskie Siły Zbrojne były celowo niszczone przez dwóch poprzednich prezydentów, wskutek tego dziś muszą odradzać się z popiołu – dodaje.
– Warto pamiętać, że na wschodzie Ukrainy od dziada pradziada mieszkają także Polacy, i wielu z nich pod presją rosyjskich mediów zagubiło się w rzeczywistości. Mam nadzieję, że dzięki takiej pomocy zobaczą, po czyjej stronie jest Polska i w przyszłości nie będą głosowali na terrorystów z donieckiej i ługańskiej „republiki ludowej” – mówi „Codziennej” szef winnickiej Polonii.
Akcja „Jestem Polakiem, pomagam Ukrainie” została zapoczątkowana dzięki staraniom katowickiego Stowarzyszenia „Pokolenie”. W organizację pomocy włączyły się także: Fundacja Strzelecka, telewizja Republika oraz media Strefy Wolnego Słowa – „Gazeta Polska”, „Codzienna” oraz portal Niezależna.pl.
W konwoju, oprócz organizatorów, jadą reporterzy „Gazety Polskiej” oraz pieśniarz Paweł Piekarczyk.