Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zabawa rusza na całego. Dziś rozpoczyna się druga faza turnieju

Teraz już nie będzie przebacz. Dziś Polacy grają ze Stanami Zjednoczonymi w pierwszym meczu drugiej fazy mistrzostw świata.

Autor:

Teraz już nie będzie przebacz. Dziś Polacy grają ze Stanami Zjednoczonymi w pierwszym meczu drugiej fazy mistrzostw świata. – Wchodzimy w decydującą fazę gry – mówi Marcin Możdżonek, środkowy reprezentacji Polski.

Pierwszą fazę przeszliśmy jak burza – z kompletem wygranych i tylko jednym straconym setem. Zachwytów nad grą kadry Stephane’a Antigi nie brakowało, ale prawdziwa weryfikacja przyjdzie dopiero teraz. Polacy dziś wieczorem rozpoczynają zmagania w grupie E, do której trafiło jeszcze siedem innych drużyn. W ciągu najbliższych dni nasi rozegrają cztery mecze z Francją, Iranem. Włochami i Stanami Zjednoczonymi. Do trzeciej rundy fazy grupowej awans wywalczą po trzy najlepsze zespoły. W tej rundzie zostaną utworzone dwie 3-zespołowe grupy (G i H). Drużyny zagrają po dwa spotkania, systemem każdy z każdym. Awans uzyskają dwie najlepsze, które zagrają w fazie finałowej (dwa półfinały i wielki finał). Polacy są w komfortowej sytuacji, bo prowadzą w grupie z kompletem wygranych, ale droga po laury jest jeszcze bardzo kręta.

– Turniej dopiero teraz się zaczyna. Nasza grupa nie była zbyt wymagająca. Od wszystkich rywali byliśmy zdecydowanie mocniejsi, co udowodniliśmy na parkiecie – podkreśla Marcin Możdżonek.

Tym razem tak łatwo nie będzie, bo najbliżsi rywale Polaków to ścisła światowa czołówka. – Istotne, kto wytrzyma najlepiej trudne momenty, a przy tak długim turnieju te na pewno się przydarzą. Impreza, jaką są mistrzostwa świata, jest bardzo specyficzna. Tutaj wszystko się rozegra w jednym, dwóch kluczowych spotkaniach. Być może te będą już dla nas w drugiej fazie turnieju w Łodzi – dodaje. 

Możdżonek w roli czarnego konia całego turnieju obstawia drużynę Iranu. – Technicznie i fizycznie to już zespół na medal. Nie wiem, czy są gotowi jako drużyna, czy odpowiednio przygotowani mentalnie. W turnieju finałowym Ligi Światowej tego ciśnienia nie wytrzymali. Jeżeli wyciągnęli odpowiednie wnioski i odrobili lekcje, to w Polsce mogą być bardzo groźni – uważa. 

Zawodnicy Antigi jak ognia unikają deklaracji, że zdobędą medal, ale nie ma się co czarować, że każdy inny wynik zostanie odebrany jako klapa. Zwłaszcza po tak udanym początku. Polacy dobrze funkcjonują jako zespół, a na pierwszy plan wybijają się indywidualności. Ma to odbicie w statystykach. Piąte miejsce wśród atakujących zajmuje Michał Winiarski. Dobrze na zagrywce radzi sobie Mariusz Wlazły. Jego średnia to 0,56 pkt w meczu, w dorobku ma też dziewięć asów, co daje mu czwartą lokatę. Atakujący PGE Skry Bełchatów często jednak również się myli. 18 razy zaliczył aut lub siatkę.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej