Kolacja Jacka Rostowskiego i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, w restauracji Amber Room w Pałacu Sobańskich, o której pisał tygodnik "Wprost", była finansowana z budżetu MSZ. Podatnik za to, co według premiera było "prywatnym spotkaniem", zapłacił 1352,25 zł.
Co było na stole? Szampan, bardzo drogie wino Pomerol, zupka z dyni, krwista polędwica wołowa, foie gras i comber z królika, a na koniec dwa kieliszki Porto. Tym najważniejsi politycy PO raczyli się w trakcie spotkania, na którym szef MSZ przyznał się, że uważa sojusz z USA za bezsensowny, proponował Rostowskiemu stanowisko ambasadora w Paryżu i ustalał kwestie związane ze startem w wyborach europejskich.
Informację o oddaniu całej kwoty za kolację w Amber Room podał „Wprost”. Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski nie ma jednak wiedzy na ten temat.