Tvn24.pl informuje, że przebywający obecnie w Doniecku "Trifon" czyli terrorysta o imieniu Siergiej - jest mieszkańcem Krymu i jak podaje SBU, należy do utworzonej w kwietniu przez FSB grupy "Abwehra", której zadaniem było umożliwienie zajęcia Słowiańska przez separatystów.
W opublikowanej 14 sierpnia przez SBU rozmowie telefonicznej oficer FSB informuje go: - Jest rozkaz "Pierwszego" (Igora Striełkowa vel Girkina - SBU), żeby nikogo nie wypuszczać. Trifon" mówi w rozmowie, że wojna w Donbasie może trwać "pięć albo i 10 lat". Opisuje też obecną sytuację w rejonie Doniecka: - Już myśleliśmy, że się przebijemy, ale ludzie tutaj nie chcą ni ch*** robić. Wcześniej czy później cała ta DRL (samozwańcza Doniecka Republika Ludowa - red.) będzie zlikwidowana, razem z tą ŁRL (Ługańska Republika Ludowa - red.). Oni się tutaj zajmują tylko wymuszeniami, kradną - narzeka terrorysta. W dalszej części rozmowy żali się, że jego koledzy "koszą kasę", sprzedając w Rosji samochody przejęte w Doniecku, który jego zdaniem, jest miastem podzielonym na strefy wpływów przez różne ugrupowania rebeliantów, którzy "zarabiają" ogromne kwoty na sprzedaży odebranych siłą samochodów, porywaniu ludzi itd.
Według "Trifona" separatyści nie mają już poparcia wśród ludności cywilnej. - Przechodzę obok w mundurze, a ludzie mnie przeklinają. Nieźli z nas "wyzwoliciele" - zaznacza w rozmowie. Mówi też o Striełkowie: - Jedynym tutaj (ważnym człowiekiem - red.) jest "Pierwszy". Jego by można było stąd wywieźć, żeby on tam u nas stanął na czele jakiegoś pododdziału. Ale on jest pod wpływem sekty religijnych fanatyków, prawosławia. Chodzą wokół niego, prowadzą wokół niego korowody i wszyscy chcą, żeby zginął jako prawosławny. Nas też w to wszystko pchają, a sami stoją za naszymi plecami i ginąć nie chcą - żali się oficerowi FSB "Trifon".
Na pytanie, jak FSB może pomóc "Trifonowi", separatysta odpowiada, że potrzebuje "okna" na granicy z Rosją, przez które mógłby przejść na terytorium Rosji. Nie chce jechać w stronę punktu kontroli granicznej, kontrolowanego przez Ukraińców, ponieważ może się tam wywiązać walka, w której mógłby zginąć. Jego zdaniem "jeszcze miesiąc i będzie po tej całej Donieckiej Republice Ludowej, teraz ich odcięli od ŁRL i koniec". - To kwestia czasu i techniki, jak to się będzie odbywać. Teraz musimy się przegrupować i bronić naszej rosyjskiej ziemi na Krymie - wyznaje.
Rozmówcy ustalają też, jak ma dokonać się "przerzut" przez punkt kontrolny i co "Trifon" ma powiedzieć rosyjskim pogranicznikom, by ci bez problemów wpuścili go do Rosji. - Mamy już ogromne doświadczenie, mamy tu agenturę. Według praw logiki, trzeba nas stąd wyciągać w ciągu miesiąca, prowadzić w obozach dywersyjne przeszkolenia i wrzucać tutaj nowe grupy, inicjować kontakty i wszystko wysadzać w cholerę. Nas trzeba stąd szybciutko wyciągać, a tutaj ma kto walczyć, no to niech walczą. Teraz przenosimy ich w tryb konspiracyjny, oddajemy im broń i koniec - snuje plany "Trifon".
Rzecznik Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Andrij Łysenko poinformował oficjalnie, że separatyści usiłują opuszczać Donieck i Ługańsk oraz tereny operacji antyterrorystycznej na własną rękę, podając się za uchodźców.