Wyjazd Fiodorow na mistrzostwa przewalczyli oburzeni decyzją PZLA dziennikarze. Komentatorzy Eurosportu zapytali naszą brązową medalistkę czy osoby, które ją skreśliły z listy, potrafią teraz podejść i powiedzieć przepraszam?
- Jest sobota, właśnie zjadłam śniadanie i jeszcze nie widziałam nikogo z zarządu. Nie widziałam ludzi, którzy na początku mnie skreślili. Słowa przepraszam nie usłyszałam i myślę, że nie usłyszę. Na szczęście znalazłam się w ostatecznym składzie. Jak widać, warto było na mnie postawić. Pokazałam, że do ostatniej kolejki potrafię walczyć. Wstałam z kolan, bo rok wcześniej miałam dość poważną kontuzję. Zakrzepica była moją zmorą przez cały sezon. Cały czas w okresie przygotowawczym miałam świadomość, że nie jestem chciana na tej imprezie, że jadę z czyjejś łaski. Poczułam się nie tak, jak trzeba – mówiła Joanna Fiodorow cytowana przez eurosport.onet.pl.