Dwa ostatnie bastiony rosyjskiego terroryzmu na Ukrainie - Donieck i Ługańsk - bronią się przed atakami ukraińskiej armii. W przypadku Ługańska jest to obrona ostatkami sił: Ukraińcy odcięli miasto od innych miejscowości, zatem Rosjanie pozostawieni zostali bez wsparcia z zewnątrz.
Ukraina przejęła m.in. kontrolę nad drogą prowadzącą z Ługańska do miejscowości Izwarino, przy której jest przejście graniczne z Rosją. To właśnie tam zatrzymał się "konwój humanitarny" z Rosji. Według wielu ekspertów w konwoju znajdowała się pomoc dla rosyjskich terrorystów walczących w Ługańsku. Samej granicy ukraińska armia jednak nie kontroluje. Jak zapowiadają Rosjanie - ludzie uczestniczący w konwoju będą nocować na polach między miejscowością Kamieńsk Szachtyński a Donieckiem na terenie Rosji.
W oddziałach rosyjskich nastroje są jednak fatalne. W rejonie Gorłówki w ukraińskie ręce oddał się oddział Czeczenów walczących po stronie terrorystów, a jednostki "Noworosji" pozbawione są dowództwa. Igor "Striełkow" Girkin, oficer GRU kierujący do niedawna poczynaniami grup terrorystycznych, został pozbawiony dowództwa i nie wiadomo nawet, czy wciąż żyje. Jego miejsce zajął niejaki Władimir Kononow.