Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Miedwiediew ogłosił swoją dymisję! Hakerzy przejęli jego Twittera i wywołali panikę na Kremlu

Władze na Kremlu przeżyły zapewne niemały szok, gdy przeczytały wpisy na oficjalnym koncie premiera Rosji na Twitterze.

Autor:

Władze na Kremlu przeżyły zapewne niemały szok, gdy przeczytały wpisy na oficjalnym koncie premiera Rosji na Twitterze. Poza tym, że Dmitrij Miedwiediew zarzucił Władimirowi Putinowi, że nie ma racji i oświadczeniu, że Krym nie jest rosyjski na koncie Miedwiediewa pojawił się wpis: „podaję się do dymisji”.

Biuro prasowe Miedwiediewa potwierdziło, że doszło do włamania na konto premiera Rosji. Przez pewien czas hakerzy informowali jednak za pośrednictwem oficjalnego profilu Miedwiediewa na Twitterze o jego rzekomych planach na przyszłość.

Po ogłoszeniu dymisji Miedwiediewa hakerzy w jego imieniu napisali, że zamierza on poświęcić się nowej pasji i zostać „fotografem freelancerem”. Pozostałe wpisy utrzymane były w podobnym tonie, dlatego internauci błyskawicznie zaczęli je rozpowszechniać. Choć dostęp do konta udało się wreszcie odzyskać i usunąć wszystkie wpisy zamieszczone przez hakerów, w internecie nadal można znaleźć print screeny z Twittera Miedwiediewa.

  (Twitter.com)

„Podaję się do dymisji. Wstyd mi za politykę rządu. Wybaczcie”
- można było przeczytać na Twitterze Miedwiediewa.

„Możemy wrócić do lat 80. To smutne. Jeśli celem moich kolegów na Kremlu jest właśnie to, to ten cel może zostać wkrótce osiągnięty” - kontynuowali wywody w imieniu Miedwiediewa hakerzy, po czym stwierdzili, że Putin nie ma racji - „Od dawna chciałem to powiedzieć. Wowa, nie masz racji!”
 
Jedne z ostatnich twittów wzywały do nałożenia zakazu na prąd w celach bezpieczeństwa oraz wyjaśniały, że „Rosyjscy obywatele nie powinni cierpieć z powodu problemów ze zdroworozsądkowym odbiorem rzeczywistości na najwyższych szczeblach władzy”.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,TVN24,government.ru

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej