"Głos Rosji" informuje donosi, że Putin i Barroso omówili "katastrofalne skutki prowadzonej przez kijowskie władze operacji wojskowej w południowo-wschodnich regionach, podkreślając konieczność pilnego dostarczenia do strefy konfliktu pomocy humanitarnej". Taka informację powielana jest w rosyjskich mediach. Cała sprawa wygląda jednak nie na pomoc, ale kolejną prowokację Kremla. Do tych doniesień nie odniósł się bowiem ani Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża ani Kijów.
Z kolei telewizja Rossija 24 cytuje szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa, który "ma nadzieję, że zachodni partnerzy nie będą utrudniać przygotowania pomocy humanitarnej dla Ukrainy".
Niepokój jest uzasadniony, bo dwa dni temu Walerij Czałyj z administracji prezydenta Ukrainy ujawnił, że Rosjanie próbowali przeprowadzić prowokację. Pod pretekstem konwoju humanitarnego chcieli dokonać inwazji na Ukrainę.
Zresztą dzisiaj sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen przyznał, że jest "wysokie prawdopodobieństwo" inwazji Rosji.