– Wszystko jest przygotowywane bardzo drobiazgowo. O miejscu polowania wie kilka osób, a BOR jednocześnie przygotowuje dwa lub trzy takie miejsca. Komorowski przyjeżdża w jedno z nich i poluje w zaufanym gronie – opowiada „Faktowi” jeden z myśliwych, który polował razem z prezydentem w północno-wschodniej Polsce.
Dodaje, że o przygotowaniach wie tylko kilka osób. Podczas polowania nie wolno robić żadnych zdjęć, ani z prezydentem, ani z trofeami. – A tydzień przed jego przyjazdem w lesie niemal za każdym drzewem można było spotkać borowców – wspomina inny myśliwy.