- Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie prosi Pana o stosowną interwencję dyplomatyczną wobec Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, które w skandaliczny i niezgodny z faktami sposób określiło rozebranie pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej w Limanowej jako akt bluźnierczy i świętokradczy, a także naruszający treść umowy między FR a Rzeczpospolitą Polską w sprawie pochowków i miejsc pamięci ofiar wojen i represji z 22 lutego 1994 roku. - czytamy w liście POKiN do Radosława Sikorskiego, do którego dotarł portal niezalezna.pl
Okazuje się, że w nocie rosyjskiego MSZ wydarzenia w Limanowej określono jako rozpętywanie „wojny pomnikowej” przed 70. rocznicą zwycięstwa Związku Sowieckiego w II wojnie światowej. Ponadto można tam przeczytać, że „coraz częściej dochodzi do aktów wandalizmu wobec pomników czerwonoarmistów, a także do prób nieuzgodnionego ich przenoszenia”.
- Burmistrz Limanowej Władysław Bieda dokładnie wyjaśnił, że rozbiórka sowieckiego monumentu nastąpiła w sposób całkowicie zgodny z prawem, po zasięgnięciu opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która poinformowała o tym zamiarze Rosjan, a ci nie udzielili żadnej odpowiedzi, co zostało słusznie zinterpretowane jako brak ich zainteresowania tą sprawą. Teraz odważnie realizujący polską rację stanu polski samorządowiec, któremu należą się słowa uznania od wszystkich polskich środowisk patriotycznych, został niesłusznie oskarżony o działania niezgodne z prawem i wywoływanie „wojny pomnikowej”. Czytając oświadczenie rosyjskiego MSZ odnieśliśmy wrażenie, że to nadal mentalnie zakorzenieni w poprzedniej epoce nasi wschodni sąsiedzi chcą rozpętać taką wojnę, cynicznie i całkowicie nietrafnie wykorzystując limanowski przykład – czytamy w liście Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.
Sekretarz POKiN Edward Wilhelm Jankowski i Przewodniczący organizacji Jan Piotr Jarosz czekają na reakcję Radosława Sikorskiego i odpowiedź jego rosyjskiemu odpowiednikowi, do tej pory jednak MSZ oficjalnie nie odniósł się do tej sprawy.