Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Donald Tusk chwali się, że jada mielone i mizerię. Zapomniał o cygarach i armaniaku z 1957?

"Jem w pracy obiady z kancelaryjnej kuchni od 7 lat. Są skromne, ale bardzo dobre. Domowe. Najlepsze są kotlety mielone, ziemniaki i mizeria" - napisał na Twitterze Donald Tusk.

Autor:

"Jem w pracy obiady z kancelaryjnej kuchni od 7 lat. Są skromne, ale bardzo dobre. Domowe. Najlepsze są kotlety mielone, ziemniaki i mizeria" - napisał na Twitterze Donald Tusk. Premier zapomniał jednak wspomnieć o dodatkach do tych "skromnych" posiłków.


O jakie dodatki chodzi? Tego mogliśmy dowiedzieć się z "taśm prawdy". Na jednej z nich Radosław Sikorski żali się Jackowi Rostowskiemu, że "cała ambasada na Kubie dwoi się i troi, żeby zdobyć najlepsze cygara dla Tuska". W rozmowie szef MSZ narzeka również, że nie może zdobyć armaniaku rocznik 1957, który chce dać premierowi w prezencie. Koszt jednej butelki tego trunku sięga nawet 3 tys. zł.

Oto żale Sikorskiego:

"Armagnac 57. rocznik dla Donalda na urodziny... Nigdzie nie mogę go znaleźć! (...) Wiesz, Donald jest nieszczery (...), bo ileś razy mu się staram tam załatwić kubańskie cygara. Po czym za piątym czy szóstym razem gdzieś pobocznie się dowiaduję, że Donald nie lubi kubańskich cygar! Woli słabsze. Kubańskie dla niego za mocne. Ale niech powie, do cholery! Dlaczego nie powiedział „daj spokój, kup słabsze”? Holenderskie, wiesz... kubańskie za mocne".

Szokują też kwoty, które partia Tuska z pieniędzy podatników na luksusy: na cygara, wina, drogie ubrania, stylistów i klub nocny.

Z analizy wydatków Platformy Obywatelskiej przygotowanej rok temu przez „Newsweek” wynika, że w latach 2010-2013 partia Donalda Tuska dokonała kilkudziesięciu przelewów na konto spółki reprezentującej takie marki jak: Ermenegildo Zegna, Emporio Armani, Hugo Boss, Kenzo Burberry, Church’s czy J.M. Weston. W sumie w ciągu trzech lat Platforma Obywatelska na ubrania od znanych projektantów wydała niemal ćwierć miliona złotych. To nie wszystko: rachunki za usługi specjalistów wizerunku i ubioru opiewały łącznie na sumę 80 tys. zł.

Ponadto niemal 100 tys. złotych w ciągu trzech lat wydano w ekskluzywnym salonie z winami i cygarami. Nie jest to jednak najbardziej zaskakujący wydatek z partyjnej kasy. Największe zdumienie wzbudzał przelew opiewający na 2,5 tys. zł do spółki Sigma Klub, wykonany tuż po wyborach w 2011 roku. Okazuje się, że spółka prowadziła wówczas dyskotekę Rich and Pretty i choć skarbnik PO zapewniał, że chodziło o „obsługę cateringową wieczoru wyborczego w 2011 roku”, wcale nie ratuje to sytuacji.

"Rich and Pretty, delikatnie rzecz biorąc, nigdy nie specjalizował się w tradycyjnym cateringu. Nieistniejący już lokal, jak sama nazwa wskazuje, słynął ze specyficznej klienteli: bogatych panów i pięknych pań. Na filmie z otwarcia Rich and Pretty, który jest do obejrzenia w Internecie, widać tancerki pląsające topless w witrynie klubu i specjalny pokaz polegający na tym, że trzy roznegliżowane hostessy wiją się na barowej ladzie i zlizują z siebie bitą śmietanę. Atrakcją wieczoru była zaś naga kobieta, z której goście mogli jeść sushi" można było przeczytać na łamach „Newsweeka”.
 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej