Cmentarz parafii św. Katarzyny przy ul. Wałbrzyskiej to druga co do wielkości nekropolia w stolicy. Według historyków w dołach pod alejkami i współczesnymi mogiłami może spoczywać nawet 1000 osób zamordowanych przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa w więzieniach i aresztach UB oraz Informacji Wojskowej w latach 1945–1946.
– Chcemy potwierdzić, że cmentarz pokrył w dużej części pole pochówków z lat 40. Znaleźliśmy szczątki 19 osób – mówi „Codziennej” kierujący pracami prof. Krzysztof Szwagrzyk. – Problem w tym, że całe zwłoki znajdujemy tylko pod alejami komunikacyjnymi. W wypadku gdy któreś z odnalezionych pod chodnikiem szczątków wchodzą swoją częścią pod istniejący grób – zostają opisane i pozostawione do dalszych badań. Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdy to my, szukając po 60 latach bohaterów, dokonujemy rozczłonkowania szczątków – mówi „Codziennej” naukowiec. I dodaje: – Najważniejszy cel został osiągnięty. Wiemy na pewno: tak, to ten słynny Służew, o którym mówili więźniowie i ofiary komunizmu. Dziś to miejsce można wskazać.
Badacze spodziewają się, że odnajdą tu m.in. żołnierzy Komendy Głównej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – kpt. Włodzimierza Marszewskiego ps. Gorczyca, por. Lechosława Roszkowskiego ps. Tomasz, kpt. Tadeusza Zawadzińskiego ps. Wojciech czy ks. mjr. Rudolfa Marszałka.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".