Dane na temat liczby wojsk rosyjskich są zatrważające.
Jak pisze portal kresy24.pl - "obecnie na granicy z Donbasem stacjonuje ok. 20 tys. rosyjskich żołnierzy, 100 czołgów, 1200 transporterów opancerzonych, 300 dział, 170 samolotów i 98 śmigłowców bojowych. Natomiast na Krymie Rosja skoncentrowała 22 tys. żołnierzy, 30 czołgów, 300 transporterów opancerzonych, 32 samoloty i 55 śmigłowców. Z kolei na Białorusi przy granicy z Ukrainą znajduje się 2,6 tys. rosyjskich żołnierzy, 30 czołgów, 120 transporterów opancerzonych, 40 dział, 41 samolotów i 20 śmigłowców. W graniczącym z Ukrainą Naddniestrzu stacjonuje ok. 2-3 tys. rosyjskich żołnierzy i 30 transporterów opancerzonych".
Portal przypomina przeciek z rosyjskiego MSZ, opisywany w rosyjskich i białoruskich mediach. Według niego - atak Rosji na Ukrainę może nastąpić w ciągu najbliższych kilkunastu godzin. Prawdopodobne, że poprzedzi go jakaś forma prowokacji skierowanej przeciwko ludności cywilnej, dająca Rosji pretekst do interwencji.