Premier Władimir Miasnikowicz przygotował już projekt prawa, zgodnie z którym od 1 lipca prawo imporu będzie miało tylko 12 państwowych przedsiębiorstw, m.in. „Atlant”, „Horyzont”, „MAZ”, „MTZ” i „Biełszyna”. Tylko one będą mogły sprowadzać samochody, towary AGD i RTV, opony, czy silniki. W dalszej perspektywie udział importu w białoruskim rynku ma spaść do 15 proc. – pisze portal.
- To komunizm wojenny w obszarze zagranicznej działalności gospodarczej. Pozorowane działania doprowadzą do całkowitego deficytu, przy czym nie tylko towarów importowanych, ale również produkowanych na Białorusi z importowanych surowców i komponentów – prognozuje Grigorij Kastusiou z Białoruskiego Frontu Narodowego.
Według niego, nowa ustawa zrujnuje tysiące prywatnych firm i sieci handlowe, a koszty wzrostu bezrobocia znacznie przewyższą korzyści kilku państwowych firm, które dzięki nowej regulacji upłynnią zalegające w ich magazynach niekonkurencyjne towary. - A kiedy po 1 stycznia zaczną obowiązywać zasady Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, rynek białoruski stanie się łatwym łupem dla importerów rosyjskich – przewiduje Kastusiew.