Skompromitowany urzędnik nie dostanie odprawy. "Andrzej Parafianowicz nie załapie się także na odszkodowanie wynikające z zakazu konkurencji. Pracował w spółce niecałe siedem miesięcy, a zakaz konkurencji przysługuje po dziewięciu miesiącach. Gdyby jeszcze trochę się utrzymał, to dostawałby dodatkową pensję przez rok" - informuje RMF FM.
Andrzej Parafianowicz był od 2007 do 2013 r. wiceministrem finansów. Jak pisała "Gazeta Polska Codziennie" - od lat przyjaźni się z rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem i szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem, z którym przez wiele lat współpracował m.in. w MSWiA oraz telefonii komórkowej Era.
W 2011 r. pojawiły się informacje o odpuszczeniu Rafinerii w Trzebini prawie 900 mln zł zaległej akcyzy. W tej sprawie na dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie naciskać miał właśnie Parafianowicz, któremu postawiono zarzuty korupcyjne. Ku zaskoczeniu oficerów prowadzących sprawę w ciągu jednego dnia uchyliła je katowicka prokuratura.
W rozmowie z Nowakiem, gdy ten mówi o kontroli skarbowej prowadzonej wobec jego żony, Parafianowicz zapewnia: „Zablokowałem to”. I dodaje, że postara się uzyskać informacje na temat kontroli od tajemniczej „Gośki”. Parafianowicz opowiada o innej sprawie, którą załatwił w podobny sposób. „Mieliśmy to wielokrotnie. Całą reprezentację Polski w siatkówkę tak wyciągnęliśmy za uszy. Widziałeś? Chłopaki po kolei bały się, dopłaciły... I cisza znowu, wszystko załatwione”.