Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Blokował" sprawę żony Nowaka. Teraz nie chce oderwać się od stołka w PGNiG

Jeden z głównych bohaterów afery podsłuchowej - Andrzej Parafianowicz - kurczowo trzyma się dobrze płatnej posady w PGNiG.

Autor:

Jeden z głównych bohaterów afery podsłuchowej - Andrzej Parafianowicz - kurczowo trzyma się dobrze płatnej posady w PGNiG. Wydał dziś oświadczenie, w którym tłumaczy, że nigdy nie naruszył interesów PGNiG i nie wywierał wpływu na tok kontroli skarbowych.

List kierowany jest do rady nadzorczej państwowej spółki. Parafianowicz pisze:

Szanowni Państwo,
w związku z zaistniałą sytuacją medialną dotyczącą mojej osoby niniejszym oświadczam, że w swoim działaniu jako członek Zarządu PGNiG S.A. nigdy nie naruszyłem interesów Spółki oraz nie ujawniłem żadnych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa - dotyczy to także postępu prac przy budowie tzw. gazoportu. Wszystkie przekazane przeze mnie informacje były powszechnie znane i wielokrotnie podawane przez media. Jednocześnie oświadczam, że w żadnym przypadku nie wywierałem ani nie próbowałem wywierać wpływu na tok prowadzonych kontroli prowadzonych przez organy skarbowe - dotyczy to również postępowania kontrolnego wobec żony p.Sławomira Nowaka. Potwierdzenie tego znajduje się we wczorajszym oficjalnym komunikacie Ministerstwa Finansów, w którym stwierdzono, iż w tym przypadku od momentu podjęcia decyzji o rozpoczęciu kontroli aż do jej zakończenia, nie stwierdzono prób wywierania nacisku na jej przebieg. Informuję, iż oczekuję pilnego zakończenia postępowania prowadzonego przez właściwe organy prokuratury. Oświadczam również, iż w trakcie całej mojej pracy zawodowej nigdy nie przekroczyłem przepisów prawa ani przysługujących mi uprawnień.


Andrzej Parafianowicz to wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, od 2007 do 2013 r. wiceminister finansów. Jak pisała "Gazeta Polska Codziennie" - od lat przyjaźni się z rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem i szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem, z którym przez wiele lat współpracował m.in. w MSWiA oraz telefonii komórkowej Era.

W 2011 r. pojawiły się informacje o odpuszczeniu Rafinerii w Trzebini prawie 900 mln zł zaległej akcyzy. W tej sprawie na dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie naciskać miał właśnie Parafianowicz, któremu postawiono zarzuty korupcyjne. Ku zaskoczeniu oficerów prowadzących sprawę w ciągu jednego dnia uchyliła je katowicka prokuratura.

W rozmowie z Nowakiem, gdy ten mówi o kontroli skarbowej prowadzonej wobec jego żony, Parafianowicz zapewnia: „Zablokowałem to”. I dodaje, że postara się uzyskać informacje na temat kontroli od tajemniczej „Gośki”. Parafianowicz opowiada o innej sprawie, którą załatwił w podobny sposób. „Mieliśmy to wielokrotnie. Całą reprezentację Polski w siatkówkę tak wyciągnęliśmy za uszy. Widziałeś? Chłopaki po kolei bały się, dopłaciły... I cisza znowu, wszystko załatwione”.

Autor:

Źródło: rmf24.pl,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej