Według TVN24 Magda zmarła domu znachora w Nowym Sączu i po jego sugestii rodzice z ciałem dziecka mieli wrócić do domu i zadzwonić po pogotowie. Takie działanie miało być efektem strachu przed znachorem, który zakazał im kontaktów z lekarzami czy wizyt w szpitalu. Marek H. miał grozić, że tak jak potrafi uzdrawiać na odległość, tak też na odległość potrafi robić krzywdę.
Marek H. usłyszał zarzuty świadczenia w latach 2005-14 usług medycznych bez uprawnień i pobierania za to pieniędzy (przestępstwo zagrożone karą roku więzienia) oraz "sprawstwa kierowniczego w narażeniu zdrowia lub życia, co skutkowało nieumyślnym spowodowaniem śmierci" (do pięciu lat). W tej chwili znachor przebywa w areszcie w Nowym Sączu. Do śmierci Madzi doszło w połowie kwietnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu było zaniedbanie dziecka i jego niedożywienie. Matka i ojciec dziewczynki przyznali, że w leczeniu córki razem z mężem korzystali z usług znachora Marka H.
Według prokuratury w 2005 roku Marek H. odprawiał modły nad chorym, który zmarł w drodze powrotnej do domu. W 2006 r. rodzice chorego 5-letniego Przemka z okolic Nowego Sącza zerwali kontakty z lekarzami i oddali swoje dziecko w ręce znachora. Chłopiec zmarł, a sąd skazał jego matkę na karę pięciu lat więzienia w zawieszeniu za nieumyślne doprowadzenie do śmierci dziecka. Izba lekarska złożyła wówczas zawiadomienie do prokuratury, ale ta odmówiła wszczęcia śledztwa.