Rosjanie zajęli na krymskim lotnisku Belbek ponad czterdzieści samolotów należących do ukraińskich sił powietrznych. Były to myśliwce MiG-29 i samoloty szkolne L-39 Albatros. Większość z nich, nie nadających się do lotów i w znacznym stopniu uszkodzonych lub wręcz rozkradzionych, przekazano na Ukrainę w ramach zwrotu sprzętu wojskowego należącego do jednostek stacjonujących na Krymie.
Jak informuje p.o. ministra obrony Ukrainy Mychajło Kowal w rosyjskich rękach pozostaje nadal 8 samolotów MiG-29 noszących ukraińskie oznaczenia. Jego zdaniem mogą one zostać wykorzystane do prowokacji na wschodniej Ukrainie, mogących stanowić pretekst dla rosyjskiej interwencji.
Jak zauważa defence24.pl, sytuacja ze zdobytymi przez Rosjan maszynami jest o tyle trudna i niebezpieczna, że dysponują one standardowymi dla ukraińskich sił zbrojnych systemami identyfikacji swój-obcy. W sytuacji trwającej na wschodniej Ukrainie operacji wojskowej z użyciem lotnictwa jest praktycznie niemożliwe odróżnienie ich od samolotów ukraińskich przez system obrony powietrznej.