Zanim gigantyczny wycieczkowiec przez bezmyślność niesławnego kapitana Schettino wpadł na podmorskie skały u brzegów Giglio, wyspa ta mająca około 1400 stałych mieszkańców uważana była za turystyczną perłę Morza Tyrreńskiego i zawsze oblegana była latem przez Włochów i cudzoziemców.
Od ponad dwóch lat - podkreślają tamtejsze władze - ponurym symbolem Giglio jest wrak Concordii, który we wrześniu zeszłego roku został podniesiony z wody i ustawiony w pionie, a obecnie czeka na początek odkładanej operacji odtransportowania do jednego z portów.
Branża turystyczna na wyspie pogrążona jest w kryzysie, a utrzymują ją jedynie specjaliści z całego świata, pracujący przy wraku statku.
Turyści nie chcą już spędzać tam urlopu. Wszystko wskazuje na to, że także tegoroczny letni sezon, już trzeci z rzędu, będzie stracony - alarmują władze lokalne.