- Nie wiem w jaki sposób "Fakt" badał prędkość, ja niczego takiego nie odnotowałem, nie wiem o co chodzi. Tym bardziej, że to nie ja prowadziłem, więc ewentualnie należy pytać kierowcę - odpowiedział Graś portalowi natemat.pl.
Według "Faktu" jego limuzyna przekroczyła dozwoloną prędkość jednak blisko dwukrotnie. Każdy kierowca dostałby za takie wykroczenie mandat w wysokości 400 złotych i 8 punktów karnych.