Goście papieża nie ukrywają, że spodziewali się, iż Franciszek będzie otwarty i serdeczny. „A on nawet nas nie pozdrowił, nie podał ręki, nawet nie spojrzał w naszym kierunku” – mówi cytowana przez Radio Watykańskie Renata Polverini, była przewodnicząca regionu Lacjum.
Na kazaniu papież w bardzo ostrych słowach mówił o klasie rządzącej z czasów Jezusa. Zarzucił jej oddalenie się od ludu, zamykanie się w wąskich partyjnych interesach. Żaden z włoskich polityków nie miał wątpliwości, że słowa te odnoszą się również do nich. Przyznała to przewodnicząca Izby Deputowanych, Laura Boldrini: „Papież przemawiał z wielką siłą. Dał napomnienie. Powiedział, że klasa rządząca musi umieć dostrzegać problemy i potrzeby tych, którzy już sobie nie radzą. Dzięki swej prostocie jego przesłanie wybrzmiało z wielką siłą. Był też trochę surowy, ale myślę, że było to konieczne”.
Włoska klasa polityczna słynie z demoralizacji, korupcji i beztroskiego wydawania pieniędzy podatników.