- Niezależnie od tego, jak wielka to jest tragedia i dramat, to prędzej bym umarła, niż takie dziecko przyprowadziła do Sejmu i kazała mu nocować na podłodze - stwierdziła na antenie Telewizji Republika Iwona Śledzińska-Katarasińska w porannym programie "Prosto w oczy" .
Skomentowała w taki bezpardonowy sposób trwający w Sejmie protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy domagają się m.in. tego, by ich całodobowa opieka nad dziećmi była traktowana jako zawód.
Prowadzący program Piotr Wąż zwrócił uwagę, że to ogromna desperacja zaprowadziła tych ludzi do Sejmu, a nie mogli zostawić niepełnosprawnych dzieci w domu, bez opieki.
Posłanka przekonywała, że rozumie ich i wie, że żadne pieniądze nie są w stanie zaspokoić ich potrzeb. - Ale zawsze kiedy jest jakaś perspektywa, pojawia się protest - zaznaczyła. - Oni latami byli sami ze sobą, ale teraz jest podejmowana rzeczywista próba poprawy ich sytuacji - dodała.
Od środy w budynku parlamentu kolejny dzień trwa protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy domagają się m.in. tego, by ich całodobowa opieka nad dziećmi była traktowana jako zawód. Zapowiadają, że pozostaną w Sejmie, choć dziś kończy on obrady. W piątek rano było ich kilkunastu; kolejną noc spędzili śpiąc na kocach.