- Opinia publiczna jest przekonana, że wyścig do Brukseli toczy się o wysokie europensje, a potencjał decyzyjny europosła jest nikły. Trudno więc tutaj o entuzjazm. Przecież Marek Sawicki, jest na nie zatwierdzonych listach PSL kandydatem na europosła. Idzie przekaz, że ludzie, którzy nie zdołali dorobić się w rządzie, chcą się dorobić w Brukseli. Z tym przekonaniem nikt też specjalnie nie walczy - podkreśla Jabłoński.
Dzisiejsza "Rzeczpospolita" również nie pozostawia złudzeń co do wyników PO: "W partii panuje obawa, że wybory wygra PiS, więc niewielu się pali do firmowania porażki. Sytuacja w sztabie wyborczym mającym zorganizować kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego doskonale odzwierciedla kłopoty Platformy Obywatelskiej".
Pierwszy niewypał - szefem sztabu PO był już europoseł Jacek Protasiewicz, który po awanturze z policją na lotnisku we Frankfurcie został zmuszony przez premiera do rezygnacji i wycofania się z eurowyborów. Ruszyły poszukiwania nowego szefa sztabu, ale chętnych jakoś nie było. "Naturalnym kandydatem był zaufany człowiek premiera Paweł Graś, niegdyś rzecznik rządu, a dziś szef partyjnych struktur PO. Ale Graś nie chciał brać odpowiedzialności za wynik wyborów.
Ostatecznie szefem sztabu został europoseł Tadeusz Zwiefka, były dziennikarz telewizyjnych „Wiadomości". – Nie mam wrażenia, że jestem kandydatem z łapanki – przekonuje w rozmowie z „Rz".