Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W niedzielę referendum na Krymie

Mieszkańcy Krymu głosują w niedzielę w referendum sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji.

Autor:

Mieszkańcy Krymu głosują w niedzielę w referendum sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji. Ogłoszony zaledwie 3 tygodnie wcześniej plebiscyt jest na Zachodzie uznawany za nielegalny, ale rosyjska Duma już zapowiedziała, że uszanuje jego wyniki.

W referendum mieszkańcy będę odpowiadać na dwa pytania: "Czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu FR?" oraz "Czy jesteś za przywróceniem obowiązywania konstytucji Republiki Krym z 1992 roku i za statusem Krymu jako części Ukrainy?". Oznacza to, że brak możliwości opowiedzenia się za stanem obecnym, konstytucja z 1992 r. rozszerza bowiem kompetencje władz Krymu, nadając mu takie cechy niepodległego państwa jak samodzielne mianowanie urzędników i możliwość występowania na forum międzynarodowym w bezpośrednich kontaktach z innymi państwami. Nieuznawane przez Kijów władze krymskie zapewniają, że za wejściem Krymu w skład Rosji opowiada się ponad 80 proc. mieszkańców. Z takiej perspektywy rzeczywiście wydaje się być zadowolona większość mieszkańców. Poparcie dla przyłączenia do Rosji zademonstrowało w zeszłą niedzielę w stolicy Krymu Symferopolu ponad 5 tys. osób.

Zwolennicy włączenia Krymu do Rosji oprócz argumentu historycznych więzi z Rosją przywołują hasła rosyjskiej propagandy, że władzę w Kijowie przejęli faszyści, a "banderowcy" z zachodniej Ukrainy są dla mieszkańców zagrożeniem. Na półwyspie wyłączono ukraińskie kanały telewizyjne, a w niektórych miejscach można zobaczyć bilbordy wyborcze, na których alternatywą dla rosyjskiego Krymu jest naznaczony swastyką półwysep pogrążony w morzu czerni.

Przeciwnicy pozostania Krymu w składzie Ukrainy przywołują również argument ograniczania praw ludności rosyjskojęzycznej. Nawiązują w ten sposób m.in. do anulowania przez Radę Najwyższą Ukrainy 23 lutego przeforsowanej za prezydentury Wiktora Janukowycza ustawy nadającej uprzywilejowany status językom mniejszości narodowych w regionach Ukrainy o dużych skupiskach tych mniejszości. P.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zapowiedział później, że nie podpisze tej decyzji, ale nie przeszkadza to niektórym mieszkańcom Krymu mówić o „zakazie języka rosyjskiego”.

Jest jednak grupa mieszkańców, którzy zapowiadają bojkot referendum. To krymscy Tatarzy, stanowiący około 12 procent ludności Krymu. Medżlis (parlament) Tatarów krymskich zaapelował do mieszkańców półwyspu o zbojkotowanie głosowania. Władze, starając się ich skłonić do zmiany stanowiska, obiecują im dodatkowe fundusze oraz 20 procent miejsc w organach władzy Krymu. Przeciwni przyłączeniu półwyspu do Rosji są też inni zwolennicy proeuropejskiego kursu Ukrainy. W ostatnich dniach doszło jednak do niewyjaśnionego zniknięcia kilku działaczy, tym jednego z koordynatorów Euromajdanu-Krym Andrija Szczekuna oraz szefa organizacji Ukraiński Dom Anatolija Kowalskiego. Zostali zatrzymani przez milicję, a następnie przekazani nieznanym osobom i ślad po nich zaginął.

Po ulicach Symferopola chodzą przedstawiciele prorosyjskiej „samoobrony Krymu”, której członkowie zaczęli już wstępować do tworzonych przez separatystyczne władze krymskich sił zbrojnych. Rada Ministrów i Rada Najwyższa (parlament) są cały czas obstawione siłami "samoobrony" oraz Kozaków. Władze obiecują jednak, że w punktach wyborczych nie będzie uzbrojonych ludzi.
 

Autor:

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej