Kaczyński podczas konferencji prasowej w Świnoujściu zaznaczył, że przed ponad 7 laty zapadła decyzja o dywersyfikacji dostaw gazu do Polski, a jej elementem była budowa gazoportu w Świnoujściu.
- Jeśli chodzi o wmurowanie kamienia węgielnego, to sam premier Donald Tusk dokonał tego w 2011 r. Później kłopoty były trwałym elementem całego tego przedsięwzięcia. Przesuwano terminy, zmieniano dyrektorów. Dochodziło do upadku przedsiębiorstw, były groźby strajków. Inwestycja strategiczna dla Polski było prowadzona w sposób wysoce nieudolny. Nie była traktowana tak, jak powinna być traktowana. Ten naiwny obraz świata, który towarzyszył – właśnie z tego wymiaru bezpieczeństwa kraju, różnie rozumianego – tutaj trwał - powiedział Kaczyński.
- Mamy obowiązek to powiedzieć: ta inwestycja powinna być bardzo szybko skończona. Nie może być, że ten termin już wielokrotnie przesuwany na 31 grudzień 2014 r. zostanie dotrzymany. Czy Polska będzie w odpowiedni sposób zabezpieczona? Nie mogłaby już podlegać naciskowi szantażu gazowemu. Po to tutaj przyjechałem, żeby to żądanie, dotyczące naszego bezpieczeństwa było zaprezentowane publicznie i żeby podjęto działania do zakończenia tej budowy - dodał polityk PiS.
- To zjednoczenie w sprawie bezpieczeństwa Polski nie może być zjednoczeniem odnoszących się do słów, spotkań, ale do faktów. Fakty, które mają miejsce na tej budowie nie wyglądają najlepiej i muszą się zmienić – podkreślił Jarosław Kaczyński.
Gazoport w Świnoujściu uniezależniłby Polskę od dostaw gazu z Rosji.