Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polko dla niezalezna.pl: Ruchy polskich wojsk to inicjatywa samych dowódców

- Mam nadzieję, że wydarzenia na Ukrainie pokażą, że musimy budować sami silną armię, że nasze położenie geopolityczne jest takie, że zagrożenie jest realne - mówi portalowi niezalezna.pl gen.

Autor:

- Mam nadzieję, że wydarzenia na Ukrainie pokażą, że musimy budować sami silną armię, że nasze położenie geopolityczne jest takie, że zagrożenie jest realne - mówi portalowi niezalezna.pl gen. Roman Polko, były dowódca GROM. W rozmowie z nami Polko skomentował ruchy polskich wojsk: to jest inicjatywa samych dowódców, którzy sprawdzają  jak gotowość wygląda w praktyce.

Szef MON uspokaja, że jesteśmy dziś bezpieczni...
Po upadku Układu Warszawskiego obawialiśmy się armii radzieckiej, rosyjskiej i wtedy powstały jednostki śmigłowców bojowych. 25 Brygada Kawalerii Powietrznej. Były jednostki manewrowe pierwszego rzutu, które na wypadek ataku są w stanie go odeprzeć. My oparliśmy swoje bezpieczeństwo o sojusz NATO i trudno rozpatrywać dziś nasze bezpieczeństwo w oderwaniu od niego. Są prowadzone na bieżąco konsultacje. Szkoda jednak, że struktury dowódcze NATO nie widzą zagrożenia, że dopiero Polska musi wnioskować aby doszło do spotkania na podstawie art. 4.
 
A obecne ruchy polskich wojsk?
Szkolenia zawsze się prowadzi. Wtedy kiedy widzimy, że naprawdę nie jest bezpiecznie i coś się dzieje za wschodnią granicą - to nie wymaga odgórnych poleceń. Weryfikuje się plany. To jest inicjatywa samych dowódców, którzy sprawdzają  jak gotowość wygląda w praktyce. Tego oczekuje się od dowództwa operacyjnego. Jak, gdzie i jakie siły powinno się generować. To nie wymaga podwyższenia jednak stopnia gotowości bojowej.
 
Dlaczego NATO wydaje się ze swoimi decyzjami tak opieszałe?
To nie jest silna struktura sojuszu, do której wstępowaliśmy. Ona przemawia dziś słabym głosem, która nie budzi respektu. To nie jest silne NATO, do którego wchodziliśmy. To jest też problem polskiej armii. NATO to jest dziś papierowy tygrys, bo jeśli rok temu nie odpowiada na ćwiczenia rosyjsko-białoruskie to tylko rozzuchwala Putina, że posuwa się o krok dalej. My mamy żołnierzy w Afganistanie i innych misjach, ale tam jest inny teatr działań wojennych. Realne zagrożenie może się dziś pojawić na granicy NATO w Europie.
 
Historia pokazuje, że Polacy mimo, że byli w sojuszu z innymi państwami, to zostawali często sami. Te obawy są dziś uzasadnione?
Tak. Art. 5 sojuszu NATO mówi o kolektywnej pomocy, ale ten artykuł nie obliguje do tej pomocy. Prawda jest taka, że silnemu się pomaga, a słabemu nikt nie ma ochoty przyjść z pomocą. Mam nadzieję, że wydarzenia na Ukrainie pokażą, że musimy budować sami silną armię, że nasze położenie geopolityczne jest takie, że zagrożenie jest realne. Ostrzeżeniem powinno być dla nas też to, jak dziś wygląda armia ukraińska. Są tam też zdrajcy i dezerterzy, którzy nie podejmują walki. Widzieliśmy film, jak „bohaterski” oddział żołnierzy ukraińskich idzie bez broni na Rosjan ze sztandarem Związku Radzieckiego. To nie świadczy pozytywnie o morale tego wojska. Myślę jednak, że na Ukrainie nie zabraknie działań patriotów wobec terrorystów, którzy w nieoznakowanych mundurach dokonali agresji na Krym.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej