- Obchody miały wspaniałą oprawę w całym kraju. W Warszawie były wyjątkowe, zaakcentowano miejsca kaźni, na Pl. Piłsudskiego odbył się uroczysty Apel Poległych, później Msza św. w archikatedrze. Wcześniej rajd rowerowy przejechał ulicami Warszawy, polskich żołnierzy uczcili również biegacze. Były przeglądy filmów, wystawy i koncerty. Wzięło w tych obchodach udział tysiące osób z różnych środowisk. Myślę, że nasi Żołnierze Niezłomni mogą być dumni, że tak uszanowano ich trud i walkę o wolną Polską.
Czy były zgrzyty? Pani poseł Senyszyn zapiszczała przeciwko żołnierzom podziemia niepodległościowego. Tygodnik "Przegląd" – zachował się podobnie i sięgnął do komunistycznych propagandowych wzorców – szkalując ich pamięć. Mam wrażenie, że „Gazeta Wyborcza” odpuściła sobie w tym roku krytykę Żołnierzy Wyklętych. Nie padały już z tych łam określenia typu „bandyci”. Myślę, że zrozumieli, że nie ma co się już wygłupiać i nie da się już sprowadzać niezłomnych do marginesu. Tym bardziej, że wracają oni na łamy polskiej historii w wielskiej chwale.
Myślę, że nie należy skupiać się na męczeństwie żołnierzy podziemia, ale na ich bardzo ciekawych życiorysach. To byli przecież żołnierze polskiego wojska. Nawet nie partyzanci, ale wierni przysiędze często od 1939 roku polscy żołnierze. To nie była przypadkowa zbieranina. Warto pamiętać też, o żołnierzach walczących poza granicą Polską na Wschodzie, gdzie aktywny do maja 1949 r. był np. Anatol Radziwonik ps. „Olech”. Był to nauczyciel historii. Trwał na posterunku broniąc rodzinnej ziemi, która dziś jest na terenie Białorusi.
Nie należy też zapominać o rzeszach tych, którzy wspierali żołnierzy, ludności cywilnej. Jej pomoc po wojnie żołnierzom niepodległościowego podziemia też była przecież formą buntu wobec wprowadzanego siłą komunistycznego systemu – podkreśla Płużański.
Zobacz film z Głogowa:
