Kowalczyk potwierdziła, że mimo złamanej kości stopy nie brakuje jej ambicji i wytrwałości. 31-letnia zawodniczka, która dwa dni wcześniej triumfowała w biegu na 10 km techniką klasyczną, w sobotę ruszyła jako druga w polskiej ekipie. Kornelia Kubińska pokonała swoją część trasy z 11. wynikiem. Narciarka z Kasiny Wielkiej zmniejszyła stratę do najlepszych rywalek o ponad 18 s i wyprowadziła biało-czerwone na czwartą pozycję. Z dobrej strony pokazała się także zmieniająca ją Sylwia Jaśkowiec, która przez większość czasu była szósta, ale na finiszu odzyskała lokatę wyższą o dwa miejsca. Paulina Maciuszek została wyprzedzona przez trzy rywalki i do mety dotarła jako siódma, 1.36,2 po zwyciężczyni.
- To najlepsza pozycja w igrzyskach, dałyśmy z siebie tyle, ile mogłyśmy. Jesteśmy w ósemce, a to bardzo ważne dla dziewczyn. Patrząc na Niemki czy Francuzki, powinny uwierzyć, że można jeszcze ciut lepiej – podkreśliła Kowalczyk. Cztery lata wcześniej w Vancouver biało-czerwone ukończyły zmagania na szóstej pozycji, ale później zdyskwalifikowano je po wykryciu niedozwolonych substancji u Kubińskiej (startującej wówczas jeszcze pod nazwiskiem Marek).
Bohaterką reprezentacji "Trzech Koron" była biegnąca na ostatniej zmianie Kalla. 26-letnia zawodniczka ruszyła jako trzecia ze stratą 25,7 s do prowadzącej Kristy Lahteenmaki. Wyprzedziła Finkę oraz Niemkę Denise Herrmann i jako pierwsza przekroczyła linię mety. Kalla wyróżniła się także w inny sposób. Jest pierwszym sportowcem rosyjskich igrzysk, który ma na koncie trzy medale. W biegu łączonym i na 10 km techniką klasyczną była druga. O rozczarowaniu mogą mówić Norweżki. Złote medalistki z 2010 roku w tej konkurencji tym razem zajęły dopiero piątą pozycję. W rywalizacji sztafet były niepokonane od 22 listopada 2009 roku.
O drugi złoty medal w Soczi walczyć będzie Kamil Stoch, triumfator niedzielnej rywalizacji na normalnej skoczni. W konkursie na dużym obiekcie wezmą udział także Maciej Kot, Jan Ziobro i Piotr Żyła. Złoty medal na 1500 m wśród panczenistów wywalczył dziś dla Polski Zbigniew Bródka.