Wczoraj portal niezalezna.pl poinformował, że na podstawie postanowienia wydanego 30 stycznia przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie przeprowadzone zostaną badania próbek pobranych tuż po katastrofie smoleńskiej z ciała śp. posła Przemysława Gosiewskiego. Wojskowi śledczy chcą, aby biegli sprawdzili m.in. obecność alkoholu i narkotyków. - Jest to bezduszne działanie prokuratury. Dlaczego zleca badanie na obecność alkoholu, skoro najpierw Rosjanie po katastrofie stwierdzili, że go nie było, a polscy biegli potwierdzili to po ekshumacji wykonanej w marcu 2012 roku. Jak długo będziemy jeszcze w ten sposób nękani, bo takie same pytania można postawić za rok albo pięć lat - mówi oburzona senator Beata Gosiewska. - Rodzice Przemysława Gosiewskiego odebrali postanowienie z dokładnym opisem co jest w poszczególnych próbkach, czy słoikach. Z podaniem wagi, opisem narządów... To niekończące się barbarzyństwo.
Badania, którym sprzeciwia się nie tylko wdowa, ale również rodzice Przemysława Gosiewskiego, mają zostać przeprowadzone na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. Jak się dowiedzieliśmy prokuratura czeka na opinię biegłych do końca lutego. - Nie wiem po co prokuratura zleca teraz badania, ale to wygląda na pozorowane działania, uzupełnianie papierologii. Bo przecież Instytut Sehna stwierdził, że wiele nalepek na próbkach jest zniszczona lub nieczytelna. Dlatego nie ma żadnej pewności, że badane będą szczątki Przemysława Gosiewskiego czy innej osoby. Jeśli to ma być rzetelnie wykonane, powinno zacząć się od badań genetycznych, aby wiedzieć do kogo należą - podkreśla senator Gosiewska. I zwraca uwagę na makabryczne okoliczności. - Po ekshumacji w marcu 2012 r. stwierdzono w ciele brak żołądka. Teraz okazuje się, że w próbkach będących w posiadaniu prokuratury są fragmenty żołądka. To coś strasznego, wyglądającego na bezczeszczenie zwłok.
Biegli z Wrocławia mają też sprawdzić obecność tlenku węgla, oraz czy na ciele są ślady oparzeń, a jeśli tak to kiedy powstały - za życia czy po śmierci. - W tej sprawie biegli także już się wypowiadali i stwierdzili, że na ciele są ślady w kolorze naturalnych znamion. Opinie będące w posiadaniu prokuratury rzeczywiście wymagają uzupełniania w wielu punktach, ale jeśli prokuratura zwraca uwagę tylko na ten jeden wątek, to wygląda to jedynie na próbę podważenia ustaleń niezależnych ekspertów i prac zespołu parlamentarnego, podczas których mówiono o poparzonych ciałach - uważa senator Beata Gosiewska.