Paweł Pitera poczuł się urażony tekstem opublikowanym w 2008 roku w „Gazecie Polskiej” na podstawie dokumentów IPN z których wynika, że reżyser Paweł Pitera był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Piotr”.
Pod sygnaturami IPN BU 00328/819 oraz IPN BU 001134/1667 znajduje się teczka personalna i teczka pracy zajmującego się papieską tematyką reżysera. Reżyser Paweł Pitera był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Piotr” – wynika z akt Instytutu Pamięci Narodowej.
Z dokumentów zgromadzonych w IPN wynika, że zanim Paweł Pitera został tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, przeprowadzono z nim kilka rozmów operacyjnych tzw. pozyskaniowych. Jedną z pierwszych przeprowadził st. inspektor wydz. II ppor. T. Grotowski w wydziale paszportowym KSMO. Paweł Pitera opowiadał m.in. o podróży z kolegą z wydziału reżyserii PWSTiF w Łodzi, Robertem Glińskim, do Berlina Zachodniego. Mówił funkcjonariuszowi SB, że celem podróży było nakręcenie filmu o ugrupowaniach neofaszystowskich w tym mieście.