- Nasz niepokój budzi przede wszystkim spirala przemocy, bo chyba niestety o takim zjawisku dzisiaj trzeba już mówić - stwierdził premier. Trzy osoby zginęły. Kijowska prokuratura potwierdziła, że dwaj mężczyźni zginęli dziś od strzałów z ostrej amunicji. Media informują o wielu rannych, a Donald Tusk mówi "chyba" o przemocy.
- Z informacji, jakie otrzymujemy z Kijowa powstaje obraz niepokojący, jeśli chodzi o rozwój zdarzeń w najbliższej przyszłości. Nie ma co ukrywać, że radykalizacja postaw dotyczy przede wszystkim strony rządowej, ale uczestnicy manifestacji na Majdanie w ostatnich dniach i godzinach także się radykalizują w związku z brakiem efektów dialogu politycznego, który na Ukrainie de facto został zerwany - dodał szef polskiego rządu.
Tusk dostrzegł jednak, że w ramach sytuacji na Ukrainie nie można także wykluczyć prowokacji wobec manifestujących w Kijowie. - Nasze obawy, tak jak obserwujemy wydarzenia z ostatnich kilkudziesięciu godzin, to są także obawy, czy ten scenariusz nie będzie budowany poprzez prowokacje wobec manifestantów tak, aby radykalne zdarzenia były pretekstem do rozprawy z opozycją ze strony władzy. Takiego scenariusza także nie można wykluczyć - ocenił premier.
Ale rząd będzie też proponował "zachowanie rozwagi i dostosowane narzędzi do rozwoju wydarzeń". - Mówiąc wprost, będziemy przestrzegali polityków zarówno w Polsce, jak i w Europie przed zbyt szybką radykalną licytacją sankcji, ponieważ sankcje w relacji z Ukrainą będą takim narzędziem ostatecznym - ocenił premier.
Panie premierze, sytuacja jest ostateczna. W Kijowie giną ludzie.