21:10
Jeden z przywódców ukraińskiej opozycji Arsenij Jaceniuk oświadczył, że zadzwonił do niego prezydent Janukowycz i zaproponował na jutro zwołanie okrągłego stołu z opozycją.
18:35
"Zgodnie z prawem armatki wodne nie mogą być używane przy temperaturze niższej niż 0 stopni. Obecnie w Kijowie jest -8" - zauważa na Twitterze @euromaidan.
18:00
Kliczko udał się do rezydencji prezydenta Wiktora Janukowycza pod Kijowem, aby zaapelować o nieużycie siły. Tymczasem organy ścigania Ukrainy poinformowały, że uczestnikom zajść w Kijowie grozi 15 lat więzienia.
17:55
- Wodochreszcze (Chrzest Pański) - krzyczą demonstranci w odpowiedzi na użycie przez jednostki Berkut armatek wodnych. Jest to nawiązanie do obchodzonego dziś przez prawosławnych i wiernych innych obrządków wschodnich m.in. na Ukrainie Święta Chrztu Pańskiego, czyli Święta Jordanu. Tradycją związaną z tą uroczystością jest święcenie wody także w naturalnych akwenach: rzekach, strumieniach, stawach czy zalewach. Poświęconą wodę wierni zabierają do domów i będą przechowywać jako źródło łask.

17.40
Lider partii Udar Witalij Kliczko zwrócił się do prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. - Proszę, niech zabierze Pan z ulic Berkut oraz prowokatorów. Niech Pan nie idzie drogą dyktatorów Rumunii i Libii, Nicolaea Ceaușescu oraz Muammara Kaddafiego.
17.30
Pojawiły się doniesienia o tym, że jednostki specjalne Berkut rzuca granatami hukowymi w dziennikarzy. Kobietom zaproponowano opuścić miejsce zamieszek. Ze strony milicji w tłum poleciały kamienie. Użyto armatek wodnych.
Media rozpowszechniły oświadczenie Mariny Gongadze, wdowy po znanym opozycyjnym dziennikarzu ukraińskim Heorhiju Gongadzym, że USA przygotowują wprowadzenie sankcji przeciwko wysokim rangą urzędnikom w Kijowie. O tym miały poinformować ją źródła anonimowe w amerykańskim kongresie.
- Kijów, wstawaj! – krzyczą demonstranci.
16:15
Naprzeciw kordonów milicjantów, zakrywających się metalowymi tarczami, stoją uzbrojeni w pałki członkowie samoobrony Majdanu w budowlanych kaskach na głowach. Ludzie krzyczą: "Przepuśćcie nas!" i "Precz z bandą!".
- Dzielnica rządowa została otoczona przez demonstrujących, którzy chcą dostać się w okolice parlamentu. Naprzeciwko Ukraińców stoją milicjanci uzbrojeni po zęby. Wybuchają petardy, czuć gaz, sytuacja jest bardzo napięta - relacjonuje nam Wojciech Mucha, który przebywał w okolicach stadionu Dynama Kijów.
- To kilkaset metrów od Majdana, na którym teraz jest spokojnie, ale do konfrontacji w dzielnicy rządowej może dość w każdej chwili - opowiada.
Są ranne osoby, podpalono też autobus, często wybuchają nie tylko petardy, ale również granaty hukowe. W sieciach społecznościowych pojawia się informacja o tym, że inicjatorami ataku byli prowokatorzy. Pomimo to protestujący Ukraińcy wierzą, że wreszcie sytuację uda się rozwiązać.
- Ludzie mówią, że dzisiaj jest ostatnia szansa na zwycięstwo - opowiada dziennikarz "Codziennej" przebywający w Kijowie i będący w centrum dramatycznych wydarzeń.

fot.: print screen

fot.: @Dbnmjr / Twitter

fot.: @eiromaidan / Twitter

fot.: @eiromaidan / Twitter