Jak przypomina TVP Info, ciąg tragicznych zdarzeń rozpoczął się w ubiegłą środę. Wtedy półroczna Basia została zaszczepiona, mimo że rodzice informowali o przeziębieniu dziecka. Według rodziny po szczepieniu choroba zaczęła się pogłębiać – dziewczynka kasłała, straciła apetyt. Lekarz pierwszego kontaktu polecił rodzicom, by zabrali dziecko do szpitala, bo według jego diagnozy, mogło mieć zapalenie płuc.
Basia trafiła do szpitala w Kutnie w czwartek. Tam jej stan zaczął się gwałtownie pogarszać. Do dramatu doszło w sobotę. Dziewczynka straciła przytomność. Lekarze zadecydowali, że dziecko należy przetransportować do specjalistycznego szpitala w Łodzi. Ale potrzebna była także specjalistyczna karetka. W międzyczasie rozpoczęła się reanimacja dziewczynki.
Dyrekcja szpitala tłumaczy działania lekarzy. – Nasi lekarze podejmują decyzję o próbie uruchomienia transportu lotniczego. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe odmawia przylotu twierdząc, że już zapada zmrok, a helikopter nie może dolecieć po zmroku do szpitala w Kutnie – przekonuje Cezary Lipiński, zastępca dyrektora szpitala w Kutnie. Były kolejne kroki. – Próbujemy kontaktować się z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, które posiada specjalistyczną karetkę transportowa. Dzwonią tam nasi lekarze, uzyskują tam informację, że ta karetka nie może przyjechać do Kutna również z powodów technicznych, ponieważ jest dedykowana dla dzieci o masie ciała do 5 kg. Nasza pacjentka ważyła 7,5 kg, stąd prowadzenie akcji reanimacyjnej w trakcie transportu byłoby niemożliwe – tłumaczy Lipiński.
Po trzech godzinach pojawiła się karetka Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Wtedy jednak było już za późno.
Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Kutnie. Zabezpieczona została dokumentacja medyczna dziecka, przesłuchano lekarzy. Jutro ma być przeprowadzona sekcja zwłok dziewczynki.