- Jeżeli chodzi o standardy panujące w mediach, to jest jedna sprawa strasburska, która kształtuje sposób patrzenia na misję telewizji publicznej, ale także postępowanie w tym zakresie. Ta sprawa to Manole przeciwko Mołdawii. Wynika z niej, że w mediach publicznych należy dbać o pluralizm poglądów i nie można ograniczać się do prezentowania stanowiska jednej strony politycznej. Oznacza to, że na antenę należy dopuszczać ludzi o różnych poglądach. Jednym z obowiązujących standardów jest również sposób zdejmowania programów z anteny, wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają. Przede wszystkim powinno być to czynione w sposób przewidywalny. Należy zachować pewną procedurę, by nie zaskakiwać twórców programów nagłymi decyzjami - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Adam Bodnar.
Według naszego rozmówcy ta konkretna sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana.
- To nie z powodów politycznych pan Jacek Karnowski nie został dopuszczony do programu „Bliżej” Jana Pospieszalskiego i dlatego program został zdjęty. Tutaj powodem według TVP mogły być zastrzeżenia natury etycznej. Przy czym zdaję sobie sprawę z tego, że powstaje zasadnicza wątpliwość pewnej unii personalnej, którą zastosowała dyrekcja TVP w kontekście braci Karnowskich. Sytuacja dotknęła Jacka Karnowskiego. Dyrekcja telewizji publicznej postrzega działalność medialną panów Karnowskich jako pewnego rodzaju konglomerat. TVP łączy działalność serwisów wsieci, wpolityce itd. Jednak nie może być tak, że konsekwencją wspólnych poglądów jest podjęcie konkretnych działań pod obliczem takiej osoby, tym bardziej, że z tego co wiem, w stosunku do tej konkretnej osoby nie toczy się żadne postępowanie – powiedział dr Bodnar.
- Nie pochwalam tego co zrobiono, jak również tego co napisano na temat redaktora Turskiego. Rozumiem też poziom emocji pomiędzy realizatorami, czy osobami związanymi z telewizją publiczną, dla których Andrzej Turski mógł być wzorem, a reakcją na nazwisko Karnowskich, natomiast niezależnie od tych emocji moim zdaniem tego typu działanie, czyli blokowanie programu ze względu na udział w nim jednej osoby, wydaje mi się jest jednak nadmierna i zbędna w tej sytuacji – dodał dr Bodnar.
Adam Bodnar jest prawnikiem. Tytuł doktora nauk prawnych uzyskał na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył studia podyplomowe LLM (prawo konstytucyjne porównawcze) na Central European University w Budapeszcie.
Od 2004 związany z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Od 2008 roku pełni funkcję członka Zarządu Fundacji.