Jerzego Stuhra zapytano, czy zagrałby w filmie „Smoleńsk”. Jego odpowiedź wywołała spore poruszenie.
– Ja zawsze miałem zasadę i utrzymuję tę zasadę, że nigdy nie wystąpię w widowisku kłamliwym historycznie i nihilistycznym, czy to będzie film, czy przedstawienie teatralne i tej zasady udało mi się pilnować przez całe życie – stwierdził Stuhr.
Zaskoczenia takim stanowiskiem z rozmowie z portalem niezalezna.pl nie krył producenta filmu "Smoleńsk" Maciej Pawlicki, bo Stuhr nie zna scenariusza. I przypomniał jeden z filmów w karierze aktora.
- Chyba byłoby bardziej elegancko, gdyby nie zabierał głosu zanim go nie przeczyta. Skąd ma wiedzieć, że jest kłamliwy, jak go nie zna? – powiedział nam Maciej Pawlicki. - Pan Jerzy brał udział w wielu wspaniałych filmach. Jest dobrym aktorem, ale angażował się również w film taki jak „Uprowadzenie Agaty”, który z prawdą historyczną miał niewiele wspólnego i było dość przykrą manipulacją historii marszałka Kerna. I w takim filmie pan Jerzy wziął udział, więc aż tak dobrze nie jest, jak on to przedstawił, choć jego kariera aktorska jest imponująca - przypomina.
Dla tych, którzy nie oglądali lub nie pamiętają "Uprowadzenia Agaty" przypominamy fragment tekstu Doroty Kani opublikowany pół roku temu na łamach "Gazety Polskiej".
Mec. Andrzej Kern był znanym i cenionym łódzkim adwokatem. W okresie PRL był obrońcą m.in. Grzegorza Palki i Jerzego Kropiwnickiego, późniejszych prezydentów Łodzi. Doradca Solidarności, internowany, nękany przez Służbę Bezpieczeństwa, nigdy nie poszedł na żadne ustępstwa. Współtworzył Porozumienie Centrum – był jednym z najbliższych współpracowników braci Kaczyńskich. W 1991 r. został wicemarszałkiem sejmu i rozpoczął prace nad ustawą, na mocy której można byłoby odebrać majątek byłej PZPR, który przejęła SdRP, będącą w rzeczywistości postkomunistyczną partią z nową etykietą.
Rok później, 29 czerwca 1992 r., TVP nadała dramatyczne wystąpienie wicemarszałka Kerna, w którym apelował o pomoc w uwolnieniu porwanej, a następnie przetrzymywanej 16-letniej córki Moniki. Kilka dni wcześniej dziewczyna uciekła ze starszym o pięć lat chłopakiem Maciejem Maliszewskim, a w ukrywaniu pary pomagała jego matka Izabela Malisiewicz-Gąsior oraz biznesmen i zarazem polityk KLD Janusz Baranowski.
Niemal natychmiast po wystąpieniu wicemarszałka ruszyła dobrze nam dziś znana medialna machina. Jacek Hugo-Bader w „Gazecie Wyborczej” pisze reportaż pt. „Mezalians”, w którym przedstawia „zaszczutych” rodziców chłopaka Moniki Kern, sygnując ich nazwisko jedynie inicjałem. Pojawiają się insynuacje o nadużywaniu władzy przez wicemarszałka. Znana ze „zbrodni PiS” nuta zaczyna brzmieć niemal we wszystkich mediach. W sprawę poszukiwania Moniki angażują się służby specjalne, a ściślej ujmując – były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, a następnie Urzędu Ochrony Państwa Jan Lesiak (kilka miesięcy później został w UOP szefem zespołu zajmującego się inwigilacją prawicy). W sierpniu 1993 r. na ekrany wchodzi film pt. „Uprowadzenie Agaty”, który nawiązuje do historii Moniki Kern i Macieja Malisiewicza. Reżyserem jest Marek Piwowski – według dokumentów IPN zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Krost”, natomiast producentem Lew Rywin – w archiwach bezpieki figurujący jako TW „Eden”.
Jerzy Stuhr w "Uprowadzeniu Agaty" zagrał jedną z głównych ról.