- Biorąc pod uwagę liczbę dużych imprez, praktycznie żadnych zdarzeń nie odnotowaliśmy. Oczywiście było dużo pracy związanej ze specyfiką nocy sylwestrowej i tysiącami ludzi na ulicach - zaznaczył Hajdas.
Straż pożarna podaje, że ostatniej nocy w pożarach zginęło osiem osób. Według rzecznika bilans ten jest przygnębiający. Zaznacza też, że do większości z tych wypadków przyczyniła się ludzka beztroska.
Jeden z poważniejszych wypadków zdarzył się w Gryfinie w zachodniopomorskim. Petarda wybuchła w ręce 9-letniej dziewczynce. Dziecko petardę znalazło na klatce schodowej. Odpaliło ją, lecz nie zdążyło odrzucić.
W Wodzisławiu (Świętokrzyskie) 14-letnia dziewczyna wpadła 20-metrowego komina osiedlowej kotłowni. Z ciężkimi obrażeniami ciała trafiła do szpitala w Kielcach, poinformowała policja. Nastolatka wraz z dwoma, starszymi o trzy lata kolegami, weszła na komin, prawdopodobnie po to, by oglądać sztuczne ognie. 17-latkowie mieli w organizmie ok. jednego promila alkoholu.
Dziś nad ranem z sopockiego mola do Bałtyku skoczył 30-letni mężczyzna. Przez trzy godziny poszukiwały go służby ratunkowe, ciała nie odnaleziono.
W noc sylwestrową od wybuchu petard spłonęły dwa samochody w Zakopanem, podpalono też domek letniskowy w Kościelisku.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy w Sochaczewie. Pół godziny po północy wywiązała się bójka. 31-letni Piotr Sz. ugodził nożem 32-latka, cios okazał się śmiertelny. Trwają poszukiwania podejrzewanego o to zabójstwo.
Optymistycznym akcentem - jak zaznaczył rzecznik straży pożarnej - są natomiast statystyki straży pożarnej podsumowujące cały ubiegły rok. - Strażacy interweniowali ogółem około 397 tys. razy. We wcześniejszych latach liczba interwencji przekraczała 400 tys. - zaznaczył Frątczak. Dodał, że 126 tys. interwencji w 2013 r. związanych było z gaszeniem pożarów, podczas gdy rok wcześniej takich interwencji było ponad 183 tys.