„Doris i Gerhard Schroeder oraz G. Verheugen na wieczorze wigilijnym w naszym warszawskim domu w 2002 roku” - skomentował szef SLD zdjęcie, na którym widać jego w dawnych „latach świetności”.

Bez komentarza tweeta polityka SLD nie pozostawił rzecznik obecnego premiera Paweł Graś.

Na ripostę Millera nie trzeba było długo czekać...

Wiele zabawnych skojarzeń mieli ze zdjęciem inni użytkownicy TT.

Dość łatwo jednak wykryć, że Leszek Miller - jak to określił jeden z internautów - „wciska nam kit”. W archiwalnych informacjach można znaleźć teksty o kolacji Millera ze Schroederem i komisarzem Unii Europejskiej ds. Rozszerzenia Unii Guenterem Verheugenem. Datowane 20 grudnia.
„Na kolację podano polskie potrawy: rybę, kaczkę po polsku, a na deser naleśniki z musem makowym, które, jak przyznała Aleksandra Miller, były jej dziełem. Dodała, że naleśniki to specjalność jej męża, a premier obiecał, że zrobi je w pierwszy dzień świąt – czytamy także w komunikacie Polskiej Agencji Prasowej. - Państwo Schroederowie wychodzili z domu polskiego premiera z prezentami - sporym wiklinowym koszem. Kanclerz pytany o prezenty powiedział, że zostaną odpakowane dopiero po powrocie do domu”.
PAP wspomina również o gafie szef SLD. - „Podczas pożegnania komisarzowi Guenterowi Verheugenowi zdarzyło się popełnić gafę, mianowicie powiedział on "spasiba". Szybko się jednak poprawił, upomniany przez Doris Schroeder, która zwróciła mu uwagę, że mówi po rosyjsku. Dowiedziawszy się, jak brzmi to słowo po polsku, powiedział "dziękuję"”.