Wszystkie media lotem błyskawicy obiegła informacja, że w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa premier Donald Tusk odbierze od wojewodów raporty na temat bieżącej sytuacji w regionach najbardziej dotkniętych przechodzącymi przez Polskę porywistymi wiatrami. W czasie transmitowanej na żywo konferencji premier z „kamienną twarzą” wysłuchiwał zapewnień wojewodów, że wszystko jest pod kontrolą.
Przedstawiciele służb porządkowych zapewnili, że pracują na najwyższych obrotach. Dowiedzieliśmy się nawet, że siły zbrojne są w gotowości do wsparcia służb cywilnych.
Pozostaje tylko zastanowić się w jakim celu, zamiast zająć się faktycznym zwalczaniem skutków żywiołu, naprędce zorganizowano wielką telekonferencję? Czyżby specjaliści od kreowania wizerunku premiera uznali, że tylko w ten sposób można poprawić podupadające sondaże?
Miało być na poważnie, a wyszło groteskowo. Dziennikarze i internauci nie potrafili powstrzymać się od złośliwości. Oto niektóre wpisy na twitterze:
Michał Majewski z Wprost: Po rosyjsku to ma swoją nazwę: pokazucha.
Tomasz Skory z RMF: Premiertusk chłopie! Kto Ci tę putiniadę wymyślił?!
Krzysztof Feusette z "W Sieci": TEATR TELEWIZJI powrócił spektaklem "Wielki Meteorolog czuwa". Wojewoda mazowiecki: jest 40km/h. Tusk: Miałem wrażenie, że trochę więcej...
Paweł Majewski z Rzeczpospolitej: Teraz jeszcze czekamy na drugi akt: oburzenie, że Kaczora nie wywiało nory
Marcin Ł. Makowski: Panie premierze, Twitter ogłasza pełną gotowość do fotografowania każdego płatka śniegi i raportowania o postępach Ksawerego. Czuj duch!