Najwyżej uplasowanym przedstawicielem władz, któremu postawiono dotąd zarzuty w tej aferze, jest były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Witold D. Na podsekretarza stanu powołał go w listopadzie 2007 r. premier Donald Tusk. Powierzono mu istotne sprawy związane z informatyzacją kraju. D. zrezygnował z fotela w resorcie Grzegorza Schetyny w marcu 2010 r., aby zająć się budową pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jego przygoda z atomistyką zakończyła się zawiadomieniem przez ABW prokuratury o podejrzeniach wielkich nadużyć w tej dziedzinie. D. zna bardzo dobrze zarówno czołowych polityków PO, jak i szefów tajnych służb.
Jako że bezpośrednim przełożonym Witolda D. w MSWiA był b. wicepremier Grzegorz Schetyna, rodzą się pytania, czy zatrzymanie D. ma związek z wewnętrzną wojną w Platformie między Donaldem Tuskiem a Schetyną właśnie, i czy cała sytuacja wpłynie na przyszłość polityczną tego ostatniego.
– Wszystko jest obecnie na szczęście w rękach prokuratorów i CBA, nie zaś polityków. Jest to co prawda szczebel wiceministerialny, ale nie sądzę, by ta afera miała jakiekolwiek przełożenie na przyszłość polityczną Schetyny – mówi poseł PO Waldy Dzikowski. – Ale polityka jest dynamiczna – dodaje.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".