Pierwsza część programu dotyczyła zamieszek, które wybuchły 11 listopada w Warszawie. - Było widać, że władza ma złe zamiary. Mam wrażenie, że nie doszło do wielkiej tragedii tylko dlatego, że nie było tam PiS i klubów "Gazety Polskiej" - mówił o przygotowywanej prowokacji władz Sakiewicz. - To, co miało się wydarzyć, było szykowane na większy projekt polityczny. Dowodów jest teraz aż nadto. Chociażby wypowiedź szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, który ubolewał, że na tej demonstracji nie będzie PiS i klubów "Gazety Polskiej". Jeszcze przed manifestacją - powiedział naczelny "GP".
Drugą część dyskusji zdominowała kwestia różnic między PiS a Ruchem Narodowym. Rozmówcy dyskutowali, dlaczego kluby "Gazety Polskiej" nie poszły razem z narodowcami. W imieniu klubów odpowiedział Tomasz Sakiewicz: - To jest kwestia decyzji politycznej. Inicjatorzy Marszu Niepodległości nie mają wątpliwości, że chcą stworzyć partię polityczną. Jest jeden tylko problem: jak tych młodych ludzi przekonać. Przecież oni mogą uciec, gdy się okaże, że są stworzone struktury partyjne. Musieliśmy podjąć decyzję. Nie ma wątpliwości, że większości klubów "Gazety Polskiej" jest bliżej do PiS niż do partii narodowej. Ten podział jest widoczny. 90 proc. klubów wolało iść z PiS niż z narodowcami. Gdyby ten marsz poprzestał na byciu marszem, to pewnie jak co roku byśmy się spotkali. Jest jednak jeszcze drugi element. Wiadomo było, że władzy zależy na prowokacji i pokazaniu loga klubów "GP" na tle płonącej ambasady. Stało się więc dobrze, że klubów nie było na marszu. Oczywiście jak ktoś chciał, to uczestniczył w marszu - powiedział Tomasz Sakiewicz.
W programie Bliżej Jana Pospieszalskiego występowali red. Tomasz Sakiewicz ("Gazeta Polska"), Andrzej Stankiewicz ("Rzeczpospolita"), Rafał Ziemkiewicz ("Do Rzeczy"), Jacek Karnowski ("wSieci") i Marian Kowalski (ONR). Rozmowa dotyczyła wydarzeń z 11 listopada.