Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Donald Tusk przejmuje „Kąpielowego” i „Gaciowego”

Starcia między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną znacząco osłabiły PO. Zaczynają uciekać z niej nie tylko parlamentarzyści, lecz także liczni działacze terenowi.

Starcia między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną znacząco osłabiły PO. Zaczynają uciekać z niej nie tylko parlamentarzyści, lecz także liczni działacze terenowi. Tymczasem Tusk i Schetyna coraz zajadlej walczą o panowanie nad dogorywającą Platformą - pisze "Gazeta Polska"

Rozgrywki między Tuskiem i Schetyną podzieliły już nawet europosłów PO. – Stronę Tuska  trzymają europarlamentarzyści z Pomorza, w większości ze Śląska i z Warszawy, a także europosłanki Lena Kolarska-Bobińska czy Danuta Hübner. Z kolei za Schetyną stoją murem europosłowie Filip Kaczmarek i Piotr Borys. Są jeszcze tacy, jak Bogusław Sonik czy Artur Zasada [dziś już poza PO - przyp. red.], którzy sprzyjają Jarosławowi Gowinowi – tłumaczy układ sił nasze źródło w PO. 


Basen i pralnia kupione przez Tuska

Najbardziej nerwowo jest jednak w terenie, gdzie trwa wzajemne podbieranie sobie zwolenników. Jak ustaliliśmy, Andrzej Halicki, dotychczas prawa ręka Grzegorza Schetyny, odbył kilkugodzinną rozmowę z premierem Donaldem Tuskiem w dniu, w którym odbywało się posiedzenie zarządu PO.

Rozmawiali zarówno przed zarządem, jak i po nim. W trakcie tych dyskusji Halicki zadeklarował w imieniu swoim i szefa regionu podlaskiego Roberta Tyszkiewicza, że ludzie premiera będą tam wpuszczeni do struktur regionalnych. A zjazd mazowieckiej PO, inaczej niż wcześniej było to planowane, odbędzie się 19 listopada, bo Halicki jest już pewny układu z premierem. Według poprzedniej wersji miał się on odbyć dopiero po krajowej konwencji 23 listopada – mówi nasz informator. Zaznacza także, że pogłębia się rozdźwięk pomiędzy Andrzejem Halickim a posłem Marcinem Kierwińskim, nadal wiernym Schetynie.

– Na ten rozdźwięk wpływają także początki kariery ich obu. Halicki wywodzi się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, który był matecznikiem Tuska. Kierwiński zaś ma dobre kontakty z dawnym Stronnictwem Konserwatywno-Liberalnym, w którym działał Bronisław Komorowski. Obecnie mówi się, że wskutek działań Halickiego Kierwiński nie będzie funkcyjnym członkiem zarządu partii. Jeśli tak się stanie, jest jasne, że Kierwiński zorganizuje wyjście swojej grupy z partii – dodaje nasz rozmówca.

Jak stwierdza, na razie Kierwiński podbija Warszawę. Do ludzi mu wiernych zalicza się działaczy z Pragi Północ, Pragi Południe, Śródmieścia, Ursynowa, Bielan, Wawra i Targówka.Natomiast po stronie Halickiego stać będzie Ochota. Jednym z jego najwierniejszych żołnierzy jest radny Lech Barycki, zwany „Gaciowym”, bo w PRL-u miał pralnię, która prała garnitury wszystkim tym partyjnym bonzom – tłumaczy nasz informator w PO. I przypomina ze śmiechem, że Halicki, były zarządca warszawskich basenów, nazywany jest „Kąpielowym”.

Rok reanimowania trupa

Inny z naszych rozmówców tłumaczy z kolei, że wbrew wcześniejszym pomysłom frakcja Schetyny, która zamierza powołać nową partię pod patronatem Bronisława Komorowskiego, pozwoli jednak raczej rządowi na przeforsowanie budżetu w Sejmie.

Chłopaki zreflektowali się, że wybory na wiosnę to dla nowego ugrupowania za wcześnie. Dlatego opóźnią swoje wyjście – mówi nasze źródło z PO. – Rok będą tego trupa (PO – przyp. M.M.) reanimować – dorzuca z kolei parlamentarzysta PO, który niedługo odejdzie do Gowina. 

Innym problemem Tuska zaczyna być „spółdzielnia”, czyli ekipa Andrzeja Biernata, Cezarego Grabarczyka i Ireneusza Rasia. – Spółdzielcy wspierają premiera, ale osiągnęli już to, co chcieli. Udało im się najpierw wykurzyć Gowina, teraz zaś z pola walki może zniknąć Schetyna. „Spółdzielnia” będzie jedynym zapleczem premiera, a zatem Tusk będzie od niej zależny. I mam wrażenie, że jeśli niedługo politycznie nie skręci Biernatowi karku, to za jakiś czas wyrośnie z niego taki kolejny Schetyna – stwierdza nasz informator. 

Z kolei dr hab. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego jest zdania, że premier nie może sobie w tym momencie pozwolić na pozbycie się Biernata. – Po pierwsze, Biernat nie jest tak rozpoznawalny, by mógł stanowić zagrożenie. Po drugie, obecnie Tusk musi zająć się konsolidacją partii i nie dopuścić do tego, by powstały dwa ośrodki decyzyjne, czyli partyjny i prezydencki – tłumaczy politolog. 

Młode wilki uciekają do Gowina

Innym problemem PO jest narastający odpływ działaczy regionalnych. Wśród zniesmaczonych sytuacją w partii coraz częściej pojawiają się osoby bardzo młode. Na Podkarpaciu z członkostwa w PO, a co za tym idzie, także z pełnienia w niej dotychczasowych funkcji, zrezygnował Arkadiusz Opoń, przewodniczący Klubu Radnych PO w Radzie Miasta Krosna, członek zarządu powiatu krośnieńskiego i przewodniczący podkarpackiej młodzieżówki PO.

„Moje dotychczasowe ugrupowanie, po siedmiu latach rządów, zatraciło swoje ideały. Objawia się to m.in. monopolizowaniem poglądów – również na szczeblu lokalnym – a także podejmowaniem decyzji personalnych, zaprzeczających wcześniejszym standardom ideowym. Bo jak inaczej nazwać decyzję władz powiatowych o przyjęciu (…) w poczet PO wykluczonego (z niej wcześniej – przyp. M.M.) Pana Stanisława Słysia – lidera lewicowego Klubu Samorządowego w mieście Krośnie?” – napisał Opoń w wydanym przez siebie oświadczeniu.

Jak mówi nasz informator, Opoń nie jest sam. – Moim zdaniem z PO wyjdzie w regionie jeszcze około 100 osób. Wszyscy oni zasilą inicjatywę polityczną Jarosława Gowina – stwierdza nasz rozmówca. 

Jednak młodzi odchodzą do Gowina nie tylko na konserwatywnym Podkarpaciu. Masowe wyjścia z PO będą także miały miejsce w powiatach otaczających Warszawę. Wśród przyszłych rozłamowców czuć wzburzenie tym, jak rozmieszczeni zostali działacze na kartach do głosowania podczas niedawnego Zjazdu Regionu Mazowieckiego PO.

Zastosowano taki „parytet Halickiego”. Na kartach znajdowało się 48 nazwisk, osoby, które miały przejść, zajmowały pozycje do 42. włącznie i znajdowały się w jednym słupku. Obok był słupek z tą resztą, która miała nie wejść – tłumaczy nasz informator. 

Młodzi wiedzą, że w PO nie mają już czego szukać. Ta partia to trup polityczny. W najbliższej przyszłości powstanie zapewne nowy twór, który będzie się nazywał „Obywatelska Platforma”, a nie „Platforma Obywatelska”, a Tuska zastąpi inny goguś – ocenia politolog dr Jerzy Targalski ze Studium Europy Wschodniej na UW.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane