O plany na 11 listopada dziennikarze pytali dziś premiera w Sejmie.
- Będę na marszu niepodległości prezydenta, ale będę też negocjował z prezydentem, czy nie będzie miał nic przeciwko temu, żebym pobiegł w Biegu Niepodległości wtedy, kiedy prezydent prowadzi jedną część uroczystości - odpowiedział Tusk.
- Bieg Niepodległości to też jest forma uczczenia niepodległości, a potem udałbym się z prezydentem na marsz. Czekam na akceptację prezydenta - wyjaśnił. Nie dodał, czy po biegu planuje "poharatać w gałę".
Plany Tuska wpisują się w tradycję PO do obniżania rangi ważnych wydarzeń państwowych i społecznych. W 3. rocznicę katastrofy smoleńskiej premier pojechał do Afryki, a gdy Rosjanie ogłaszali skandaliczny raport MAK, jeździł na nartach w Dolomitach. Natomiast kiedy dziesiątki tysięcy związkowców maszerowały niedawno ulicami Warszawy, domagając się partnerskiego dialogu z władzami i godniejszego życia, parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej... grali w piłkę. Mecz odbył się w Siedlcach, a przeciwnikami kopaczy z PO byli tureccy posłowie.