Głosowanie ws. obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie referendum dotyczącego obowiązku szkolnego dla 6-latków może doprowadzić do zakończenia rządów koalicji PO-PSL. Choć przeciwko referendum stanowczo opowiada się rząd i PO, zdania wśród Ludowców są w tej sprawie podzielone. Podczas gdy poparcie dla referendum deklarują kluby opozycyjne koalicja wisi praktycznie na dwóch głosach.
Tymczasem w klubie PSL opinie w sprawie referendum są podzielone i choć większość posłów przychyla się do głosowania wspólnie z Platformą, kilku Ludowców m.in. Eugeniusz Kłopotek i Andrzej Dąbrowski otwarcie zadeklarowało poparcie dla referendum, wszystko wskazuje zatem na to, że większości jednak nie będzie. Formalną decyzję ws. ewentualnej dyscypliny partyjnej PSL podejmie na dzisiejszym posiedzeniu klubu parlamentarnego.
Jan Bury zapowiedział dziś na antenie TVN24, że będzie będzie wnioskował o dyscyplinę w głosowaniu nad wnioskiem o referendum i oświadczył, że jeśli w głosowaniu w Sejmie ws. referendum nie będzie większości, przedterminowe wybory będą bardzo prawdopodobne.
- Jeśli w piątek nie będzie większości w głosowaniu nad wnioskiem o referendum ws. obowiązku szkolnego dla sześciolatków jest bardzo prawdopodobne, że będą przedterminowe wybory – zapewnił na antenie TVN24 szef klubu PSL Jan Bury.
Polacy w referendum mieliby odpowiedzieć na pięć pytań, z których najważniejsze brzmi: Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków? Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które zainicjowało akcję referendalną, mówił w Sejmie, że w Polsce szkoły podstawowe z wielu powodów nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Przekonywał, że potwierdzają to nie tylko rodzice, ale także w swym najnowszym raporcie NIK.