Zapytaliśmy prof. Kuźniara o jego wypowiedź na antenie TOK FM. – Nie nazwałem Snowdena bohaterem. Powiedziałem jedynie, że niedopuszczalne jest podsłuchiwanie przyjaciół i sojuszników. Aczkolwiek faktycznie uważam, że Snowden oddał ogromną przysługę demokracji – odpowiedział nam. – Amerykanie mają prawo oczywiście uważać inaczej, niemniej jednak musimy pamiętać, że Sojusz Północnoatlantycki jest sojuszem wolnych narodów, a stosunki pomiędzy nimi powinny opierać się na zaufaniu, nie zaś na podsłuchach. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to nie rozumie pojęcia „suwerenność” – dodał.
Zdecydowanie inaczej do sprawy podchodzi dr Targalski. – Moim zdaniem cała ta wypowiedź to czytelny sygnał ze strony Kancelarii Prezydenta, że Polska była i pozostanie w rosyjskiej strefie wpływów. Także moment, w którym te słowa padły, nie jest moim zdaniem przypadkowy. Do Polski przyjechał wczoraj John Kerry; ten komunikat był wystosowany właśnie do niego – uważa i podkreśla, że wspomaganie Rosji przez kancelarię prezydenta Komorowskiego jest widoczne gołym okiem.
Kuźniara krytycznie ocenia także dr Krzysztof Szczerski, który zauważa, że od czasu sporu wokół tarczy antyrakietowej doradca prezydenta jest znany ze swojego negatywnego podejścia do zacieśniania stosunków z Amerykanami, także w zakresie bezpieczeństwa. – Osobiście oczekiwałbym od doradcy prezydenta takiej samej wrażliwości na zagrożenia płynące ze Wschodu, które są realne, jak ta, którą ma względem Ameryki – stwierdza poseł PiS‑u i zaznacza, że fakt pobytu Snowdena w Rosji także nie powinien być dla profesora bez znaczenia.
Co znaczące, nawet w samej PO sprawa także budzi kontrowersje. Zapytaliśmy europosła PO Krzysztofa Liska, czy słowa Kuźniara nie zaszkodzą stosunkom polsko-amerykańskim. – Prof. Kuźniar to doradca prezydenta, ale głową państwa jest Bronisław Komorowski. Z tego, co wiem, John Kerry nie ma w planach spotkania z prof. Kuźniarem, więc mam nadzieję, że takie wypowiedzi nie wpłyną na relacje polsko-amerykańskie – mówi europoseł PO Krzysztof Lisek. – Każde dziecko wie, że podstawą Paktu Północnoatlantyckiego jest siła polityczna oraz militarna Stanów Zjednoczonych. To, co zrobił Snowden, godzi w tę pozycję, a zatem i w cały Pakt. Dlatego też moim zdaniem wspomniana wypowiedź była niezręczna – dodaje.