Jak tłumaczy nasz rozmówca, to umożliwiłoby prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu rozpisanie nowych wyborów parlamentarnych już na wiosnę 2014 r.
- To, że Schetyna spokorniał po zebraniu zarządu PO, oznacza jedynie tyle, że szykuje cios zza węgła. Nie ma wyjścia. Jeżeli nie odpowie niczym, Tusk go politycznie wykończy - komentował dr Jerzy Targalski ze Studium Europy Wschodniej UW. Jak dodaje, przedterminowe wybory stanowią większe zagrożenie dla premiera niż dla Schetyny. - W sytuacji, w której panuje ogólny chaos, politycy PO, zwłaszcza ci z tylnego rzędu, mogą ze strachu przed tym, że nie dostaną się do Sejmu, robić rzeczy głupie i szkodzące partii. Tusk zapewne nie będzie umiał nad tym zapanować. A Schetynie wystarczy, że zostanie w PO - powiedział Targalski.
Nasz informator tłumaczy, że to, iż przedterminowe wybory będą mogły być rozpisane, nie oznacza wcale, że szybko do nich dojdzie. Schetyna wykorzysta raczej tę możliwość, by trzymać Tuska w szachu. - A Komorowski będzie mu pomagał - powiedział informator.
O tym, że prezydent stoi po stronie Schetyny, „GP” informowała ponad miesiąc temu. Ostatnio portal niezalezna.pl ujawnił, że w poniedziałek, kilka godzin przed ujawnieniem pierwszej z „taśm prawdy” PO, prezydent odbył rozmowę z Grzegorzem Schetyną. Następnego dnia Komorowski rozmawiał również z posłem PO Jakubem Szulcem, który niedługo później złożył do władz partii wniosek o unieważnienie wyborów na Dolnym Śląsku.
- Moim zdaniem to, że Tusk wykończy do reszty obóz schetynowców, jest pewne - uważa były poseł PO Jacek Żalek. - Wcześniejsze wybory wcale nie byłyby dla Schetyny korzystne. Mógłby nie znaleźć się nawet na liście. Obecnie nie przedstawia żadnej wartości politycznej. Dla konserwatystów jest niewiarygodny, dla lewicy bezużyteczny. Jeśli więc faktycznie usiłuje doprowadzić do przedterminowych wyborów, to jest to rozpaczliwa próba ratowania własnej skóry. Premier zaś za żadne skarby nie dopuści do tego, by wybory parlamentarne poprzedziły prezydenckie. Bo wie, że wybory parlamentarne przegra - dodał parlamentarzysta.
Więcej na ten temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"