Obradujący od 17.00 zarząd krajowy PO do tej pory zarząd nie podjął żadnej decyzji. Zarząd miał się zająć wnioskiem posła PO Jakuba Szulca o unieważnienie wyników wyborów przewodniczącego dolnośląskiej Platformy. Zarząd miał też rozpatrywać odwołania, jakie wpłynęły z regionu lubuskiego PO w związku ze zjazdem regionalnym. Wcześniej w mediach pojawiły się nawet informacje, że za unieważnieniem zjazdu na Dolnym Śląsku opowiada się jedna trzecia członków zarządu (uważanych w większości za zwolenników Grzegorza Schetyny), ale sytuacja może się zmienić, bo do tej pory głosu nie zabrał premier Donald Tusk. Zarząd liczy 26 osób, ale sekretarz generalny i skarbnik zasiadają w nim bez prawa głosu.
Tymczasem milczenie przerwał Grzegorz Schetyna i na antenie TVN24 zapewniał, że nie ma nic wspólnego z całą aferą.
- Żaden z moich kolegów niczego nie dokumentował. trzeba to wyjaśnić od początku do końca. Sprawa propozycji, kontekstu, nagrania musi być wyjaśniona od początku do końca. Przyjąłem werdykt wyborczy, ale uważam, że trzeba wyjaśnić jego kontekst i to o czym się mówi na Dolnym Śląsku . (...) Ten kontekst jest zły dla PO. Nie dla mnie, nie dla Jacka Protasiewicza. Robimy wszystko, żeby wyjść z tego kryzysu – oświadczył Schetyna.
Polityk stwierdził też, że zdecydowanie potępia zarówno propozycje korupcyjne, jak i próby ich nagrywania i późniejszego ujawniania w mediach ponieważ, jak to określił, są to „zachowania nieplatformiane”.
- Daję najświętsze słowo honoru, że nie ja stoję za tymi taśmami i zrobię wszystko, żeby tę sprawę wyjaśnić i oczyścić, żeby taka procedura, takie zachowania nigdy nie miały miejsca w Platformie Obywatelskiej. Nie po to budowałem PO od pierwszego dnia, żeby akceptować takie zachowania. Mówię tu o propozycjach korupcyjnych i o sposobie ich dokumentowania i wykorzystywania później. (...) Jeżeli coś szkodzi Platformie, to szkodzi również mnie - stwierdził Grzegorz Schetyna na antenie TVN24.
Schetyna ujawnił też, że rozmawiał już z premierem, jednak nie chciał podać żadnych szczegółów, ponieważ zarząd krajowy nadal jest jeszcze przed decyzjami w tej sprawie.
- Ja jestem ofiarą tej sytuacji – podsumowuje Grzegorz Schetyna.